- Katolicyzm i prawosławie w rozdzielone bolesnym rozłamem sprzed wieków pokazało, że dziś potrafi skutecznie razem współpracować. Jest to obecne na poziomie działań środowisk pro-life, czy charytatywnym poprzez organizację Eleos, polski Caritas i wigilijne dzieło pomocy dzieciom. Znane są wspolne przedsięwzięcia ekumeniczne i artystyczne. W Jarosławiu od lat na festiwalu „Pieśni naszych korzeni” występują chóry cerkiewne i będzie prezentowana liturgia prawosławna w formie wydarzenia artystyczno-duchowego. Nie istnieje żadna wrogość między nami.

 

W podpisanym przez hierarchów obu wyznań przesłaniu, czytamy m.in. o pojednaniu między narodami. Ono jest możliwe, jak powiedział abp Michalik w oparciu o prawdę i fakty. Jednak fakty są takie, że na czele Rosji, państwa niedemokratycznego, które posługuje się w normalnej bieżącej polityce szantażem, kłamstwem i zbrodnią stoi Władimir Putin, o którym Jan Nowak Jeziorański powiedział, że jest człowiekiem ukształtowanym w szkole zbrodni i fałszu. Cyryl I autoryzuje politykę Putina, podkreślając, że jest z nim w zażyłości, przyjaźni i współpracy.

 

Fakty są takie, że mamy niewyjaśnioną sprawę tragedii smoleńskiej, którą Rosja ciągle gra, kłamie i mataczy. Mamy imperialną politykę Rosji wobec Kaukazu, czy aktywność jej służb w Europie Środkowo-Wschodniej.

Na Cyrylu I ciążą podejrzenia współpracy z KGB i niejasnego handlu alkoholem i papierosami. Nagle okazuje się jednak, że cała Polska stoi przed nim na baczność, i prezentuje się kompania honorowa Wojska Polskiego, a główne media pieją z zachwytu. Jest to jakiś jakiś „Montaż” rodem z książek Volkoffa. Dyżurni krytycy Kościoła stają się dziś ekspertami od ekumenizmu, pojednania, schizmy, rozłamów, prawa kanonicznego i Bóg wie jeszcze czego.

 

Nie widzę, jednak, aby inicjatywa wizyty Cyryla I i całego jej przesłania była autoryzowana przez cały nasz hierarchiczny Kościół. Widzimy abp Michalika i kardynała Nycza z miną jakby się od tej całej sprawy dystansował, albo czuł się nieswojo. Jak na razie w przekazach medialnych nie widać było Nuncjusza Apostolskiego czy sekretarza Episkopatu. Entuzjazm jest natomiast po stronie rządowej znanej ze swoich proputinowskich sympatii. Trwa bizantyjski spektakl z Putinem w tle - dodaje Pospieszalski.

 

Not. Jarosław Wróblewski