- Rozmawiałem dziś rano z ks. Małkowskim, który potwierdził, że 13 września dwóch kapłanów poinformowało go o prośbie księdza arcybiskupa, żeby nie pojawiał się pod krzyżem. W dodatku padła groźba użycia środków dyscyplinujących włącznie z suspensą. W odpowiedzi ks. Małkowski poprosił, żeby tego rodzaju decyzja została sformułowana na piśmie, a także o osobistą rozmowę z abp. Nyczem.
Odmawianie tym ludziom opieki kapłańskiej jest zupełnie niezrozumiałe i budzi moje zdumienie. Oto istnieje wspólnota ludzi, która potrzebuje duszpasterza i w której obecność księdza wydaje się czymś zupełnie naturalnym. Tak samo jest w różnych miejscach - w szpitalach, wojsku czy straży pożarnej. Nie ma przeszkód, jeżeli wspólnota nie podejmuje działań przestępczych – choć nawet przestępcy w więzieniach mają prawo do swojego duszpasterza.
To nie jest tak, że ks. Małkowski spędza tam dni i noce. On tam wpada na kilkadziesiąt minut dziennie, na Apel Jasnogórski i odmówienie Różańca.
Cała sprawa z ks. Małkowskim odbywa się w formie ustnej za pośrednictwem urzędników kurii, którzy nie stosują sensownej argumentacji. Biskup sam niczego nie komunikuje. To zbyt poważne sprawy, żeby załatwiać je w taki sposób. Obecnie czekamy na wizytę ks. Małkowskiego u Arcybiskupa.
Pyta pan, czy ks. Małkowski nie zaangażował się zbytnio w politykę? Jeżeli jedną z największych wartości jest prawda, to troska o prawdę nie może zostać uznana za upolitycznienie. Ci, którzy modlą się pod krzyżem, zgłaszają jednocześnie postulaty rzetelnego wyjaśnienia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, przez co troszczą się o prawdę. Można to uznać za przesłanki wysoce chrześcijańskie i teologiczne. W związku z tym oddalam tego rodzaju zastrzeżenia. Uważam, że równie dobrze za skrajny wyraz upolitycznienia można uznać zarzucanie ks. Małkowskiemu upolitycznienia.
not. mj
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

