Ponieważ rewelacje o tym kontrakcie, posługując manipulacją i zwyłym fałszem, jako swój news, zamieściła wczoraj Wyborcza - jedno jest pewne - Czuchnowski czyta gazetę w której pracuje. Rozumiem jego oburzenie i współczuje mu. Wielu Polaków czytając Gazetę Wyborczą od lat doświadcza takich uczuć. To co w jej tekstach jest nie do zniesienia, to właśnie szczucie i manipulacja.

Mam dla Wojciecha Czuchnowskiego dwie rady: Albo spowoduje, żeby jego gazeta zrezygnowała z tych praktyk, albo tak jak wielu byłych czytelników - niech nie bierze jej więcej do ręki. Niestety sprawa jest raczej beznadziejna, ponieważ Czuchnowski musiał by zaprzeć sie samego siebie Na Czerskiej to m.in. on (jak to określił jego były redakcyjny kolega Michał Cichy) należy do "cyngli" czyli speców od czarnej roboty.

Dziś kłamiąc na potegę - posługując się jakąś nieprawdziwą kwotą, buduje persfazyjną figurę przeliczając ją na euro. Słaby to zabieg. Należało przeliczyć na emerytury, czesne w żłobku w Suwałkach, zasiłki dla bezrobotnych na lubelszczyźnie, lub dniówki sezonowych zbieraczy jabłek. Radzę mu żeby kwotę rzekomego kontraktu, przeliczył jeszcze na swoje własne pensje, które otrzymywał w porządnej gazecie Krakowskim Czasie i zestawił z dochodami jakie za prace "dla idei" otrzymuje w Wyborczej.

Autor przyznaje, że cisną mu się na usta wulgarne słowa. Sądzę jednak że na ustach Czuchnowskiego jest już tylko piana. Piana tak obfita że zalewa oczy, a to utrudnia przeczytanie prostych rubryk z wynoszonych z TVP dokumentów.

Jan Pospieszalski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »