Jim Carrey jest jednym z najbardziej utalentowanych amerykańskich aktorów komediowych. Rok temu mieszczący się w stanie Iowa międzynarodowy uniwersytet im. Maharishiego zadecydował o przyznaniu komikowi doktoratu honoris causa w uznaniu wybitnych osiągnięć artystycznych.

Carrey wygłosił takie oto przemówienie. Choć samo wystąpienie komika trwało 26 minut, w zaledwie 2 minutach streszcza się jego najważniejsze przesłanie... przesłanie, które zwala z nóg i każe przemyśleć na nowo swoje życie...

Oto tłumaczenie tych dwóch minut i cały film:

Możecie całe życie wyobrażać sobie upiory bać się o przyszłą ścieżkę swojego życia, ale wszystko, co kiedykolwiek będzie to teraźniejszość i decyzje w teraźniejszości, oparte albo na strachu, albo na miłości. Tak wielu z nas wybiera strach przebrany za praktyczność, za realizm. To, czego chcemy naprawdę, wydaje się nam poza jakimkolwiek zasięgiem. Wydaje się nam żałosne oczekiwać, że się spełni.

Boimy się prosić Wszechświat o nasze marzenia. Jestem najlepszym dowodem, że Wszechświat można prosić o wszystko! Oczywiście, jeśli coś nie ziści się od razu, to tylko dlatego, że Wszechświat zajęty jest realizacją moich ostatnich życzeń... (śmiech)

Mój ojciec mógłby być wielkim komikiem, ale nie wierzył, że jest to dla niego możliwe. Wybrał więc tradycyjnie, wybrał bezpieczną karierę księgowego. Jednak gdy miałem 12 lat, został z tej "bezpiecznej" pracy zwolniony. Moja rodzina musiała zrobić wiele, by przetrwać. Od mojego ojca nauczyłem się wielu rzeczy. Przede wszystkim jednak tego, że możesz polec w osiąganiu rzeczy, których wcale nie pragniesz, a więc i równie dobrze zaryzykować i z sukcesem zrobić to, co naprawdę kochasz!


ZA: deon.pl