Jarosław Makowski, publicysta, dyrektor Instytutu Obywatelskiego:
Decyzja posłów o odrzuceniu skrajnego projektu posłanki Wargockiej, który delegalizował całkowicie in vitro i nakazywał karanie więzieniem za wykonywanie tej metody, była moim zdaniem słuszna. Gdyby ta ustawa została uchwalona, uderzałoby to w ogóle w rozwój bioetyki w Polsce. Oczywiście projekt ten był najbliższy stanowisku episkopatu, ale to nie zmienia faktu, że żyjemy w systemie politycznym, w którym państwo nie jest związane z Kościołem. Katolicy nie są także zmuszani do poddawania się sztucznemu zapłodnieniu metodą in vitro.
Atmosfera wokół dyskusji na temat in vitro jest bardzo napięta. Myślę, że wielu posłów przestraszyło się głosu biskupów, którzy bardzo jednoznacznie opowiedzieli się za delegalizacją in vitro. Dlatego najwięcej głosów poparcia uzyskał projekt Bolesława Piechy.
Nie oznacza to jednak, że projekt Bolesława Piechy będzie tym, który zostanie ostatecznie uchwalony. Myślę, że fakt, iż oprócz najbardziej radykalnego posłowie przyjęli wszystkie projekty dotyczące in vitro, świadczy o tym, że sami tak naprawdę nie są pewni, jaki kształt powinna ostatecznie przyjąć ustawa bioetyczna. Chcą uważnie przyglądać się tej debacie, wsłuchiwać w głosy zwolenników i przeciwników różnych rozwiązań. Trudno więc powiedzieć, jaki ustawa będzie miała ostatecznie kształt.
Not. sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

