Marta Brzezińska: Po tym, jak odpowiedziała Pani na anonimowy list młodego geja Patryka, w którym obwieszczał on, że zamierza „wyjechać z tego kraju” ponoć odbiera Pani maile z pogróżkami. To prawda?

 

Barbara Bartuś: Przychodzą na moją pocztę poselską. Autor pierwszego maila, jakiego otrzymałam, napisał, że żałuje, że nie było mnie na pokładzie tupolewa. Ja dwa lata temu byłam w Katyniu, więc ten mail naprawdę mnie dotknął. Bardzo przeżywałam katastrofę smoleńską. Jeden z posłów, któremu pokazałam tę wiadomość poradził mi, żeby zgłosić sprawę do prokuratury, ale stwierdziłam, że na razie nie ma takiej potrzeby. Kolejne maile są jednak już bardziej dosadne.

 

Na przykład?

 

Często pojawia się właśnie motyw Smoleńska i żal, że nie było mnie na pokładzie samolotu, który się rozbił. Mam także otwarty profil na Facebooku, gdzie moi oponenci piszą, że takich jak ja powinno się zagazować.

 

Rozumiem, że nawet po tego typu komentarzach Pani nie zmieniła zdania i nie wycofuje się z tamtej wypowiedzi?

 

Nigdy nie należałam do osób, które dawały się zastraszyć. Im bardziej ktoś próbował siłą przekonać mnie do zmiany, tym bardziej utwierdzałam się w swoich poglądach, działaniu. Dla mnie naturalnym związkiem jest związek mężczyzny i kobiety i tylko taka relacja powinna być chroniona prawnie. Uważam, że w tym zakresie nasze państwo nie spełnia swojego zadania, nie sprawuje opieki nad małżeństwem i rodziną.

 

Przypomnijmy, co to był za mail?

 

To był specyficzny mail od bardzo młodej osoby (licealisty), która wierzy, że ktoś ją unieszczęśliwia, bo ustawa, której oczekiwała nie została poddana pod głosowanie. A przecież siedemnastolatek nawet „normalnego” związku nie może zawrzeć, bo ma jeszcze nieukształtowany charakter, jest osobą niepełnoletnią, nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych! Ten człowiek wykazał się dodatkową niedojrzałością, bo próbował coś wymuszać, zachowując się jak małe dziecko, grając na emocjach. Odpisując mu, starałam się, by go nie urazić, miałam nadzieję, że coś sobie przemyśli.

 

Te maile z pogróżkami to także od homoseksualistów, których unieszczęśliwiła Pani swoim głosowaniem?

 

Myślę, że nie wszystkie. Większość to osoby, które chcą narobić szumu wokół siebie, które z automatu sprzeciwiają się wszystkiemu. Sprawa gejów niekoniecznie jest dla nich najważniejsza. Niestety, mamy wśród nas obywateli, którym łatwo jest „posyłać” innych do gazu.

 

Państwo niedostatecznie chroni instytucję rodziny, ale też lobby homoseksualne żąda coraz więcej.

 

Nie sposób tego nie zauważyć. Z jednej strony jest to lobby, ale z drugiej – ruch, który po prostu chce się wypromować. Czy zaistniałby pan poseł Biedroń, gdyby nie obnosił się ze swoją orientacją? Czy wystąpił on z jakimś programem, dla którego znalazł poparcie? On nie wyszedł z projektem dla wszystkich Polaków, tylko wyszukał niszę, która go wsparła jeśli chodzi o temat dyskryminacji. Ale kto jest dyskryminowany? Ja nie zauważyłam żadnej dyskryminacji homoseksualistów. Ale osób inaczej myślących, heteroseksualnych już tak. To katolikom odmawia się prawa do głosu. Przecież 95 proc. społeczeństwa to katolicy! Jeśli jestem katoliczką, to nie tylko w zamkniętym kościele, ale powinnam wyrażać swoją wiarę w każdym podejmowanym działaniu.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska