Jak się pani zetknęła z ruchem oazowym?
- Mieszkałam jako dziecko plot w płot z Oazą Rodzin, która zaczynała swoja działalność. Pamiętam też ks. Franciszka Blachnickiego, ale nie jakoś blisko, trochę na zasadzie: ja go znałam, a on mnie nie. Nie byłam członkiem ruchu, w pewnym sensie sympatyzowałam z nim.
Czy Krościenko, gdzie jest dziś centrum oazowe, zawdzięcza jako góralskie miasteczko ks. Blachnickiemu.
- To było letnisko, gdzie południowa Polska przyjeżdżała na wakacje i w czasie moich studiów na AGH, na słowo Krościenko rozpromieniały się wszystkie twarze. Teraz jest ono bardziej kojarzone z właśnie Kopią Górką. To spowodowało upowszechnienie Krościenka. Wielu ludzi z Polski poznało je właśnie poprzez działanie księdza.
Co dała pani zdaniem oaza polskiemu Kościoła.
- To była odnowa Kościoła. Chodziłam na oazowe Msze święte i tam uczyłam się nowej liturgii. Dzięki oazie ludzie czuli się odpowiedzialni za Kościół, również młodzi ludzie. On zaszczepiał w ludzi duchowość.
Na czym polegał jego fenomen?
- Jego charakter polegał na tym, aby nie dać się zepchnąć z raz obranej drogi. Myślę, że wypływało to z doświadczeń wojennych. Wierzył, zaufał Bogu i to inspirowało jego życie. Pamiętam jak kiedyś na pogodnym wieczorze ks. Blachnicki opowiadał jak go władza ludowa zamknęła na początku lat 60. na parę miesięcy do więzienia. Wspominał to z humorem, że cały czas był zabiegany, cały czas harówka i gdy go zamknęli, to w spokoju odpoczął, wiele spraw przemyślał i zapisał. Jak go wypuścili, to zabrał się z nową koncepcją i energią do pracy. Mam to wspomnienie żywo w pamięci. Jego działanie na rzecz ruchu trzeźwościowego w latach 60. traktowano przecież jako zagrożenie dla ustroju. Był mądry i skuteczny.
Oaza rozwija się dziś dynamicznie w USA, Rosji, Niemczech, a nawet Chinach. Cieszy to mieszkankę Krościenka?
- Bardzo, że ta nowa ewangelizacja rozprzestrzenia się. Potrzeba jej dziś jak nowego tchnienia. Nie chcę tu mówić banałów, ale ona polega na osobistej relacji Bogiem Zbawicielem. I choć ja stopni oazy nie przeszłam, to zawsze byłam jej życzliwym kibicem. Ogromnie cieszy mnie jej rozwój.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

