Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Po wypowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego wybuchła sprawa kadencyjności władz samorządowych. Czy nie czas najwyższy rozstrzygnąć ten problem?
Poseł Tadeusz Dziuba: Problem dyskutowany jest od dawna, od czasu wprowadzenia bezpośredniej wybieralności samorządowych władz wykonawczych, czyli wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast. Komentatorzy na ogół nie kwestionują potrzeby wprowadzenia mechanizmu rotacji tych władz. Wynika to moim zdaniem z tego, że nieporównywalnie częściej występują przypadki wójtów, burmistrzów i prezydentów, którzy tworzą zamknięte kręgi władzy, przesiąknięte intencjonalnymi i protekcyjnymi działaniami, niż przypadki wiarygodnych i uczciwych liderów samorządowego życia publicznego. Tak więc – choć istnieje tu do pewnego stopnia kolizja pomiędzy wartościami – znawcy i obywatele przeważnie uznają postulat kadencyjności za uzasadniony.
Kolizję jakich wartości ma Pan na myśli?
Chodzi o kolizję pomiędzy wartością, jaką jest zaufanie do wyborów dokonywanych przez obywateli a wartością, jaką jest zapewnienie warunków do funkcjonowania uczciwych władz publicznych, cechujących się postawą służby względem wyborców. Postulat zaufania nie skłania do wprowadzenia mechanizmu kadencyjności, zaś postulat służby publicznej uzasadnienia jego ustanowienie. Jak powiedziałem, względy ostrożności zachęcają do akceptacji ustalonego mechanizmu rotacji.
Największy opór budzi wprowadzenie zasady kadencyjności z uwzględnieniem stanów przeszłych, a więc tego, że wielu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast ma za sobą dwie, a bardzo często więcej kadencji.
Gdyby zastosować nową zasadę – czyli ograniczenie do dwóch kadencji sprawowania władzy wykonawczej w samorządach – niejako od zera, to jej wejście w życie odwlekłoby się o osiem lat i to licząc od 2018 roku. A to byłoby absurdalne, także ze względu na skutki, jakie taka zwłoka wywołałaby. W przypadku akurat takiej zmiany, ustanawiając nową regułę, należy ją zastosować z uwzględnieniem stanów przeszłych. W tym kontekście trzeba zauważyć, że dotyczy ona w równym stopniu wszystkich środowisk zaangażowanych w samorządowe życie publiczne, czyli również naszego środowiska.
Dziękuję za rozmowę
