Sam zainteresowany zaprzecza oskarżeniom. - Każdy hodowca zarabia na sprzedaży jak najlepszej jakościowo skóry i logiczne jest, że nie ma żadnego interesu w męczeniu zwierząt. W naszym interesie jest zapewnić im jak najlepsze warunki i dbać o nie - tłumaczy.

 

Film i zdjęcia opublikowane przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki pokazują zwierzęta w bardzo złym stanie zdrowia, rozległe otwarte rany na ciele, głównie w obrębie głowy, przepełnione klatki. Na jednym z makabrycznych ujęć widać także obciętą głowę norki znajdującą się pomiędzy dwoma klatkami. Film pokazuje zwierzęta przebywające poza klatkami oraz wokół fermy, a także zwłoki znajdujące się... tuż za ogrodzeniem.

 

Zdaniem polityka Ruchu Palikota nie dochodziło do żadnych nieprawidłowości. - Oskarżenia uważam za bzdurne, ponieważ każdy hodowca zarabia na sprzedaży jak najlepszej jakościowo skóry i logiczne jest, że nie ma żadnego interesu w męczeniu zwierząt. W naszym interesie jest zapewnić im jak najlepsze warunki i dbać o nie. W czwartek wpuściłem na fermę ekipę TV Szczecin, która podjechała z zaskoczenia i po obejrzeniu hodowli nie stwierdziła, aby zwierzęta były przetrzymywane w złych warunkach lub były ranne. To bardziej wiarygodne, niż ustawione pod z góry założoną tezę zdjęcia pseudoekologów - twierdzi poseł.

 

Ferma Andrzeja Piątaka znajduje się w okolicach Nowogardu w województwie zachodniopomorskim. Parlamentarzysta hoduje na niej około 50 tys. zwierząt. Jego działalność od lat spotyka się z protestami lokalnych grup zajmujących się ochroną zwierząt. Jak sam deklaruje, ferma przynosi roczny dochód w wysokości 1 mln złotych.

 

Ekolodzy czy obrońcy praw zwierząt często mają skłonność do przesady. Tyle, że w tej sprawie rzeczywiście jest coś na rzeczy (materiały nie pozostawiają złudzeń). To kolejny dowód na hipokryzję ludzi Palikota, którzy lubią pozować na "żyjących w harmonii", którzy nie skrzywdziliby muchy.

 

AM/Wp.pl