Wieczór polityk spędził z przyjaciółmi. Powodem miała być informacja, że jego żona jest w stanie błogosławionym. Poseł miał jej obiecać, że nie będzie pił w ciągu całego okresu ciąży, i uzyskać zgodę na ostatnią zabawę. - Poszliśmy na kolację z winem, potem na drinka do lokalu. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy. Gdy wychodziłem i zbierałem się do tego, by pojechać do domu, zauważyłem, że dzieją się niepokojące rzeczy przed tym lokalem. To była awantura, w której nie brałem udziału, ale po prostu dzieją się niedobre rzeczy – podkreślił poseł. A gdy zaczął dopytywać się o to, co się działo, został pobity.

- Kopano mnie w głowę, skuto mnie kajdankami, bito mnie, polewano mnie gazem. Byłem kopany w krocze, w plecy. Dosyć szybko przestałem widzieć cokolwiek, dopiero w szpitalu lekarze zidentyfikowali uszkodzenie rogówki. Nie jest to uderzenie o krawężnik, zostałem brutalnie pobity. W tej sprawie złożę powiadomienie o popełnieniu przestępstwa i cóż, przepraszam, że tak późno ta konferencja, ale musiałem się pozbierać, o 17:30 idę na obdukcję - podkreślił Wipler.

Szef Republikanów podkreśla, iż ma nadzieję, że monitoring wyjaśni całą sytuację. - Cały czas nie miałem pewności, czy są to funkcjonariusze policji czy bramkarze. Dopiero gdy zaczęto mnie bić, wezwałem policję. Będę wnioskował o postawienie zarzutów przekroczenia uprawnień bądź po prostu pobicia. Mam nadzieję, że w tym miejscu jest wiele źródeł monitoringu. W oparciu o tę dokumentację będzie można rozstrzygnąć sprawę – stwierdził.

TPT/wPolityce.pl