TVP dotarła do informacji o spotkaniu sympatyków Platformy Obywatelskiej z posłem Ryszardem Wilczyńskim. Spotkanie odbyło się 28 lutego w Namysłowie, a parlamentarzysta wypowiedział wówczas skandaliczne słowa.
"Będziemy musieli odbudować państwo. Co po PiS-ie? Depisyzacja, tak jak była denazyfikacja, dekomunizacja, już nie powiem o deratyzacji czy dezynsekcji."- mówił poseł PO. Jeden z lokalnych portali nagrał wypowiedź, a nagranie opublikował w sieci.
"To jest przerażający język hitlerowskiej propagandy, gdy ludzie byli porównywani do szczurów czy insektów. To porażająca nienawiść, którą PO rozsiewa od dawna, to budowanie takiego typu atmosfery, której skutkiem był polityczny mord na naszym działaczu, śp. Marku Rosiaku"- powiedział w rozmowie z portalem tvp.info poseł PiS, Dominik Tarczyński, którego zdaniem PO prezentuje "niebezpieczny fanatyzm", ponieważ chciałaby odebrać godność Polakom o konserwatywnych poglądach.
Z kolei poseł Michał Szczerba z PO, któremu "zawdzięczamy" sparaliżowanie prac Sejmu na ponad miesiąc, odmówił komentarza i stwierdził, że nie zna znaczenia słowa "deratyzacja". Sam zainteresowany, czyli Ryszard Wilczyński, wyjaśnił tvp.info, że miał na myśli "uporządkowanie państwa po rządach PiS""
"Mówimy o państwie po PiS-ie. Mówimy o sytuacji, w której musimy uporządkować państwo".
Parlamentarzysta PO zamieścił na swoim profilu na Facebooku również oświadczenie, w którym tłumaczył się ze swoich słów:
"To stwierdzenie odnosi się do rysującego się fatalnego stanu państwa, zdemolowanego i zawłaszczonego przez rządy PiS. Termin "depisyzacja", dla czytelności przekazu, słowami "tak jak" odniosłem do znanych uczestnikom spotkania terminów procesów historycznych, których natura jest zbieżna. Zaznaczam, że myśl o depisyzacji jest obecna w publicystyce politycznej od dawna i z bólem serca ją podzielam(...)"- napisał poseł Wilczyński, tłumacząc jednocześnie, że użył również przenośni "radykalności działań oczyszczających ze skrajnego nieładu". Żalił się również, że jego słowa stały się przedmiotem ataków polityków Prawa i Sprawiedliwości. Na koniec stwierdził, co ciekawe: "każdą wypowiedź wyrwaną z całości i oderwaną od kontekstu miejsca i percepcji audytorium łatwo interpretować na niekorzyść wypowiadającego się". Pisze to polityk partii, która zrobiła aferę z "ludzkich panów" Jarosława Kaczyńskiego, rozpowszechniając tę wypowiedź zinterpretowaną w kłamliwy sposób...
Na koniec poseł jednak przeprosił wszystkie osoby, które mogły poczuć się urażone.
JJ/www.tvp.info, facebook.com, Fronda.pl
