Jak pan odebrał oświadczenie posła Godsona? Dokonuje się w PO „operacja” nad tymi co zagłosowali kilka dnie temu zgodnie z sumieniem?
- Nie sądzę. Jest to jego indywidualna decyzja. Uznał, że jeśli jego postawa jest wykorzystywana do gry politycznej, to on nie chce w tym uczestniczyć. Wiele zależy od tego, czy dyskusja w sejmie będzie oparta na argumenty czy będzie jedynie walką polityczną.
Myśli pan, że posłowie, tacy jak pan, którzy zagłosowali za dalszymi pracami nad ustawą będą w tym wyborze konsekwentni, choć już bez posła Godsona?
- Myślę, że w znacznej części tak. Ta kwestia wykracza poza politykę, bo dotyczy najwyższych wartości, czyli prawa do życia i podstawowych praw, czyli zasady równości. Trzeba umiejętnie ważyć racje, bo sprawa jest otwarta i wymaga rzetelnej prezentacji argumentów.
Jest pan spokojny, że uda się to doprowadzić z sukcesem do końca?
- Nie należy tracić nadziei.
Władze Platformy odebrały to głosowanie jako porażkę, do której również pan się przyczynił?
- Nie oceniam tego w ten sposób. Niestety na uznanie nie zasługują niektóre nie do końca przemyślane komentarze po głosowaniu. Rok temu, przed wyborami głosowaliśmy całkowity zakaz aborcji i nikomu nie przyszło do głowy wyrażanie takich emocjonalnych opinii. To nie była porażka, ale sprawa sumienia oraz kultury politycznej w myśl której nawet małym partiom nie odbiera się możliwości procedowania projektów ustaw. W imię prawa do życia niepełnosprawnych posłowie w poczuciu odpowiedzialności powinni pochylić się nad projektem.
Chce się wzbudzić w panu poczucie winy?
- Głosowanie zgodnie z sumieniem nigdy nie jest złym postępowaniem. Szczególnie gdy walczymy o to, aby nie dyskryminować dzieci niepełnosprawnych. Co do tego nie powinno być wątpliwości. W kontekście politycznym trzeba liczyć się z tym, że dwa razy więcej Polaków opowiada się za pełniejszą ochronę prawną życia poczętego. Próby rozgrywek politycznych w tym zakresie, w łonie parlamentu, to dowód na brak dojrzałości politycznej i przejaw krótkowzroczności, a w skrajnych przypadkach nieroztropnej histerii.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

