"Mój udział w utworzeniu Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska (KP SP) wynikał z zobowiązań względem Zbigniewa Ziobry, który jako wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, wykazał wiele determinacji abym trafił na listę wybroczą tej partii w ostatnich wyborach do Sejmu. (...) Od lutego 2012 roku, tj. kiedy uznałem, że motywy tego typu działania ustały, chciałem odejść z KP SP kilkukrotnie, ale na prośby Z. Ziobry i niektórych klubowych kolegów pozostawałem" - czytamy oświadczeniu posła.
26 lipca ok. godz. 20-tej klub Solidarnej Polski, bez powiadamiania parlamentarzysty, złożył wniosek do Marszałka Sejmu o odwołanie Jędryska z sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, w której funkcję wiceprzewodniczącego. Poseł dowiedział sie o niej późnym wieczorem. "W następstwie tego zgłosiłem rezygnację z członkostwa w KP SP, bowiem był to jedyny sposób zachowania wpływu na funkcjonowanie tej Komisji. Na następnych posiedzeniach będą procedowane w niej moje inicjatywy legislacyjne - kluczowe dla interesów narodowych w zakresie własności złóż, koncesji itd. Dodatkową przyczyną mojej decyzji był fakt, że na moje miejsce do Komisji (bez funkcji wiceprzewodniczącego) zgłoszono posła KP SP, który wg mojej wiedzy nie brał udziału w posiedzeniach tej Komisji i najprawdopodobniej nigdy nie miał żadnej autorskiej inicjatywy w zakresie jej kompetencji" - napisał Jędrysek.
27 lipca parlamentarzysta został poinformowany, że decyzja o usunięciu go z Komisji została podjęta na skutek jego wypowiedzi medialnych, w których "nie zaprzeczył i nie potwierdził" informacjom o opuszczeniu przez niego klubu parlamentarnego SP, i sugestiom, że macierzysty klub utrudnia mu składanie projektów ustaw. "Pierwsze było wyrwanym z kontekstu fragmentem z ponad 10 minutowej wypowiedzi dotyczącej koncesji geologicznych, a drugie nie miało nigdy miejsca. Na spotkanie KP SP, usuwające mnie z członkostwa w Komisji, ani o wyjaśnienia nikt mnie nie poprosił. Do wypowiedzi medialnych Z. Ziobry, m.in. klasyfikujących mnie do kategorii maruderów i ludzi słabych, podchodzę z dużym dystansem, ponieważ jego wypowiedzi, podobnie jak moja, mogły zostać zmanipulowane" - tłumaczy parlamentarzysta.
"Szkoda, że nieporozumienia w rodzinie prawicy polskiej nie są załatwiane wewnątrz. Tracimy wpływ na losy Państwa z własnej winy, pozwalając przy tym sobą, na wielu poziomach i z różnych stron, manipulować" - dodał poseł.
AM/Naszapolska.pl

