- Moje dzieci są już w takim wieku, że nie otrzymują kar, typu klapsy. Ale pamiętam takie sytuacje, kiedy do wyboru dawałem karę nieoglądania telewizji przez weekend albo trzech klapsów. I dziecko wybierało trzy klapsy. To co miałem zrobić? (śmiech) - mówił niedawno w rozmowie z portalem Fronda.pl poseł PO John Godson. 

 

Podobnego wywiadu udzielił także "Faktowi", gdzie przyznał: "Ja jestem batem dla dzieci. (...) Dzieci dostawały klapsy i ja się tego nie wstydzę. (...) Np. jeśli córka uderzy w twarz brata, biorę kapcia i bach w pupę."

 

- Problem w tym, że poseł wywiadu udzielił już jako parlamentarzysta i to po wejściu w życie nowelizacji Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie - zauważył na portalu Natemat.pl Jakub Śpiewak z fundacji Kidprotect.pl. 

 

Szef organizacji przypomniał też, co na temat bicia dzieci mówi polskie prawo: 

 

"Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych" (Konstytucja RP. Art. 40).

 

"Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku" (Kodeks karny, art. 217). 

 

"Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych" (Kodeks rodzinny i opiekuńczy, art. 96(1).

 

- Wypadałoby, żeby poseł znał obowiązujące prawo i szanował je. Publiczne chwalenie się tym, że się to prawo łamało, a warto przypomnieć, że przepis konstytucyjny i karny obowiązują od dawna, w przypadku posła jest po prostu nie do zaakceptowania - pisze Śpiewak i dodaje: "Publicznie pochwalając bicie dzieci, poseł Godson publicznie pochwala popełnienie przestępstwa. Jego przekonania nie mają tu nic do rzeczy. Jak każdy obywatel ma obowiązek przestrzegać prawa, a jako poseł jest do tego zobowiązany w sposób szczególny". 

 

eMBe/Natemat.pl