Ojciec Święty Franciszek spotykając się niedawno z Ekumenicznym Patriarchą Bartłomiejem dał chrześcijanom nadzieję, na zjednoczenie z prawosławiem. Jednak na razie nie ma na to żadnych szans – przynajmniej dopóki katolicy nie przejdą na prawosławie!

Tak sprawę stawia amerykański blog Rorate Caeli poświęcony tradycji katolickiej. W opinii autora artykułu poświęconego ekumenizmowi, nie ma w najbliższym czasie żadnej nadziei na zjednoczenie prawosławia, nawet tego niezwiązanego z Moskwą, ze świętym Kościołem katolickim.

Papież, spotykając się z ekumenicznym patriarchą Bartłomiejem I, dał całemu światu chrześcijańskiemu wiele nadziei na wspólną przyszłość. Podpisano przecież nawet drugą już deklarację dotyczącą wzajemnych relacji (pierwszą podpisano w maju w Jerozolimie).

Szczególną uwagę przyciągnęło zwłaszcza jedna część przemówienia Wikariusza Chrystusa, podkreślająca wielką bliskość Kościoła katolickiego oraz Kościołów prawosławnych. Papież mówił o dążeniach do wypełnienia „pojednania wschodnich i zachodnich chrześcijan”, które wymaga wielkiego poszanowania ze strony katolików wobec prawosławnej tradycji. Franciszek wskazał, że to poszanowanie jest konieczne dla „przywrócenia pełnej komunii”, co nie oznacza wcale „poddania jednego drugiemu albo asymilację”. Chodzi tu raczej o „przyjęcie wszystkich darów, które Bóg dał każdemu z nas, w ten sposób demonstrując całemu światu wielką tajemnicę zbawienia”, której dokonał Jezus Chrystus poprzez Ducha Świętego. „Chcę zapewnić każdego z was, że by osiągnąć cel pełnej jedności, Kościół katolicki nie zamierza nakładać żadnych warunków, oprócz wspólnego wyznania wiary”  - mówił Ojciec Święty.

Franciszek, nawiązując następnie do starożytnej tradycji „przewodnictwa w miłości” Kościoła rzymskiego, mówił o swoim i całego Kościoła katolickiego wielkim pragnieniu  komunii z prawosławiem.

Rorate Caeli podkreśla, że w całym tym przemówieniu, podobnie jak we wspólnej deklaracji, nie ma tak naprawdę niczego nowego. Autorzy wskazują, że użyto po prostu bardziej konkretnego języka w porównaniu ze stwierdzeniami poprzednich papieży. To, że Kościół katolicki oraz Kościoły prawosławne „muszą najpierw ustanowić jedność na bazie wspólnego wyznania wiary” lub wspólnej doktryny „jest i zawsze było stanowiskiem obu stron tego dialogu” – czytamy w artykule. Autor dodaje, że świadczy o tym szereg dokumentów wydanych zarówno przez Rzym jak i Konstantynopol czy inne prawosławne Kościoły.

Rorate Caeli pisze następnie, że w Deklaracji oraz w przemówieniu papieża nie ma żadnego zdania wskazującego na to, jakoby Franciszek zamierzał rezygnować z prymatu wobec prawosławia.

Sama deklaracja jest w ocenie autora tekstu dość wstrzemięźliwa w kwestii ekumenicznych postępów. Wskazuje się w niej bowiem jedynie, że należy wspierać teologiczny dialog, prowadzony już od lat, oraz zapewnia się o modlitwie przywódców Kościoła katolickiego i prawosławnego, prosząc zarazem o taką modlitwę wszystkich wiernych.

Bardzo wstrzemięźliwy był w swoim przemówieniu także patriarcha Bartłomiej, po wielu wspaniałych słowach o wzajemnej bliskości Kościołów, mówiąc jedynie: „Módlmy się, by pewnego dnia została przywrócona pełna komunia, by ten znaczący i szczególny dzień nie był dalej odsuwany w czasie”.

Według Rorate Caeli w jego przemówieniu nie padły tak naprawdę żadne konkrety na temat tego, co można tak naprawdę osiągnąć w dialogu z Kościołem rzymskim. Zapewnił, że przez tysiąc lat wiara prawosławnych i katolików była taka sama – co implikuje zarazem twierdzenie, że dziś już taka nie jest.

Autorzy zwracają też uwagę, że Bartłomiej przyjmuje możliwość organizacji ekumenicznego synodu, ale dopiero wówczas, gdy zostanie już przywrócona jedność! A to oznacza, że nie ma mowy o podobnej inicjatywie, jak ta, która miała miejsce na jednym z soborów jeszcze w XV wieku.

Autor komentarza z Rorate Caeli pisze, że – tak jak się spodziewał wcześniej – przemowy głów obu Kościołów są pełne słów o konieczności pogłębienia dialogu i współpracy, ale nie przedstawiają żadnej konkretnej „mapy drogowej” dla osiągnięcia ponownej jedności.

Wbrew rozmaitym nadziejom, prezentowanym często pochopnie przez wielu kapłanów i wiernych Kościoła katolickiego, ponowne zjednoczenie z prawosławiem może nastąpić dopiero wówczas, gdy przyjęta zostanie wspólne stanowisko w kwestii dogmatów. A to, choć nie jest ograniczone do tej sprawy, oznacz także dogmat prymatu Kościoła rzymskiego – czego prawosławie wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie ma zamiaru akceptować.

W sposób ewidentny obrazuje to poniższa wypowiedź Bartłomieja z marca 2014 roku:

„Jak wiemy, Kościół prawosławny składa się z szeregu autokefalicznych regionalnych Kościołów( …). System ten, który został nam przekazany przez naszych Ojców, stanowi błogosławieństwo, którego musimy strzec niczym źrenic naszych oczu. To właśnie z tego systemu wynika, że musimy unikać wszelkiego pobłądzenia w kierunku koncepcji dalekich od prawosławnej eklezjologii, dotyczących praktyki uniwersalnego autorytetu jakiegokolwiek z lokalnych Kościołów lub jego najwyższych hierarchów. Kościół prawosławny polega na komunii autokefalicznych i podlegających własnej administracji prawosławnych Kościołów”. 

pac