Agencje reklamowe łamią kolejne granice dobrego smaku i kultury, aby sprzedawać swoje towary. Akcja "Heyah z Leninem" była uwłaczająca dla każdego, kto choć trochę zna historię Europy i Polski. Kojarzenie Lenina z postacią popkulturową, humorystyczną czy dowcipną uważamy za szkodliwe by nie powiedzieć idiotyczne. Z całą pewnością to, że tak wielu internautów zaprotestowało świdczy o dużej świadomości kim był Lenin, że nie różnił się skalą zbrodni od Hitlera.

 

Wykorzystywanie zbrodniarzy do promocji produktów i działań jest rzeczą absolutnie niegodziwą. Cieszymy się, że po naszym apelu również zabrał głos prezes IPN. Wiemy, że Instytut od lat działa na rzecz należnej oceny zbrodni Lenina, Stalina i ich dzieła, tak aby nikt tego nie pomniejszał, konfrontując to również z hitleryzmem. Jestem wdzięczny, że prezes IPN wyraził też gotowość edukowania osób odpowiedzialnych za tą kampanię Heyah.

 

Cieszy, że przez kilka godzin akcji STS otrzymaliśmy ponad tysiąc maili. Internauci przy tej szkodliwej reklamie poczuli solidarność, niezależnie też od działań naszego stowarzyszenia. To, że Lenin znika z tej kampanii jest bardzo ważne, bo mógł się on stać kolejną popkulturową maskotką jakim jest Che Guevara. Twarz zbrodniarza byłaby noszona jako świetna zabawa, a jednak czerwona komunistyczna gwiazda ma w sobie wiele przelanej zbrodniczo krwi i trzeba o tym pamiętać. Jeszcze raz dziękuję wszystkim dzięki którym Heyah wycofała się ze swojej kampanii – podkreśla Rafał Porzeziński.

 

O kolejnych działaniach STS poinformujemy już niebawem na portalu Fronda.pl

 

Not. Jarosław Wróblewski