Książka „Pornoland” została rozesłana przez STS do parlamentarzystów, aby zwrócić uwagę na rozprzestrzeniającą się pornografię w kulturze, mediach, edukacji czy internecie. Jaki jest odzew?

 

- Książkę wysłaliśmy również do prokuratorów, prezydentów miast, do ministrów, do Członków Komisji Rady Etyki Mediów, do przedstawicieli przedsiębiorstw uczestniczących w dystrybucji pornografii takich jak TPSA, Polkomtel, Ruch, do szefów Straży Miejskiej, ludzi z reklamy, firm, urzędów... Rozesłaliśmy ponad 200 książek i dotychczas odpowiedziało nam kilka osób. Przemysł pornograficzny jest zły i potwornieje z roku na rok, liczymy, że ten fakt dzięki książce profesor socjologii Gile Dines dotrze do adresatów i trwale wpłynie na ich świadomość i na ich postawę.

 

Co chcecie zrobić dalej. Cenzurować internet? Zakazać pornografii? Ograniczyć reklamy? Co będzie waszym celem?

 

- Jesteśmy zdania, że zakaz pornografii wprowadzony tylko Polsce niewiele zmieni, dlatego nie sądzimy, aby wprowadzanie generalnego zakazu rozpowszechniania pornografii miało sens. Uważamy także, że w społeczeństwie, w którym ważne są takie idee uwzględniające szacunek dla drugiego człowieka nie ma miejsca dla pornografii. Należy zdecydowanie egzekwować obecne przepisy prawa, które zakazują takiego sposobu dystrybucji pornografii, który naraża na styczność z pornografią dzieci. Należy egzekwować przepisy zakazujące rozpowszechniania pornografii z elementami przemocy. To jest absolutne minimum. Niestety, w tej dziedzinie postępowania prowadzone przez prokuraturę pozostawiają wiele do życzenia. Chcemy rozpocząć publiczną debatę na temat obecności pornografii w rzeczywistości społecznej. Chcemy, aby zmieniła się percepcja zjawiska, jakim jest pornografia. Dla nas – i dla autorki książki „Pornoland” – pornografia nie jest zabawą dorosłych w erotykę. Jest potężnym przemysłem upadlającym kobiety, który czyni to tylko po to, aby – jak każdy biznes – zwiększać zyski. Co więcej, jest przemysłem, który zmienia mężczyzn i kobiety, wypaczając ich seksualność. Dlatego chcemy, aby książka dotarła do liderów opinii i kluczowych osób w państwie. Chcemy, aby rozmowy o pornografii nie były zbywane uśmieszkami i głupimi komentarzami. Chcemy, aby był to powód do prawdziwego wstydu.

 

Tą książkę napisała feministka. Czy do akcji wciągacie rodzime feministki? Wysłaliście im książki?

 

- Zapewne tak. Nie dzielimy ludzi na feministki i nie feministki. STS jest miejscem, w którym mogą działać i działają zarówno panie z Kół Różańcowych jak i feministki. Tu chodzi reakcję, niezgodę na deptanie godności kobiet, na to, że ciała ludzkie są wykorzystywane w każdy możliwy i niemożliwy sposób, upadlane. Główny nurt przemysłu porno niesie nienawiść do człowieka. W przemyśle porno także przekaz reasistowski, przechodzi bez komentarza, co jest zupełnie niebywałe w innych gałęziach przemysłu rozrywkowego. Myślę, że ktoś kto przeczyta „porno land”, nigdy już nie pomyśli, że porno jest problemem małym, czy wręcz nie ważnym. Książkę wydało wydawnictwo o. Dominikanów „W drodze”, a patronem medialnym jest radio TOK FM. Samo to zestawienie, tak różnych redakcji i koncepcji świata, pokazuje, że sprzeciw wobec bezkarności pornobiznesu łączy. Na tym opierała się skuteczność naszych dotychczasowych akcji. Wierzę, że to się uda, że poniżaniu człowieka, mimo różnic światopoglądowych można wspólnie powiedzieć – stop!

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski