Ustawa, która ma pozwalać homoseksualistom zawierać legalne związki i w praktyce nadaje tym związkom takie same prawa, co tradycyjnym małżeństwom, podzieliła społeczeństwo, a także samych polityków. Jednak w parlamencie lewica ma wystarczającą liczbę reprezentantów i pewnie uda się przeforsować ten projekt. - To bardzo dobry krok w kierunku budowy społeczeństwa sprawiedliwszego i bardziej tolerancyjnego - oświadczył premier Jose Socrates z Patii Socjalistycznej.

Po drugiej stronie są chadecy i socjaldemokraci. Ale sprzeciw opozycji trudno nazwać kategorycznym. Proponują homoseksualistom rejestrację ich związków i niektóre prawa przysługujące małżeństwom, ale bez używania tego określenia. Z kolei organizacje społeczne zbierają podpisy, by w tej kwestii przeprowadzić referendum.

Zdaniem homo-organizacji to, co proponuje im rząd to i tak za mało. Ich zdaniem to "małżeństwa drugiej kategorii", bo nie idzie za tym zezwolenie na adoptowanie dzieci. Jako przykład do naśladowania podają rozwiązanie wprowadzone przez socjalistów w Hiszpanii.

- Małżeństwo i adopcja to dwie różne rzeczy - podkreślił po posiedzeniu Rady Ministrów szef gabinetu premiera, minister Pedro Silva Pereira.

Biskupi portugalscy zarzucają premierowi, że walkę o prawa homoseksualistów obiecał przed wrześniowymi wyborami, a teraz konsekwentnie chce zagarniać "różowy elektorat".

 

mm/Wyborcza.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »