Ks. Wiśniewski twierdzi, że spotkanie abp Michalika i Cyryla I ofiar katyńskich to śmianie się w twarz rodzinom ofiar Katynia. Duszpasterz w swojej krytyce nie szczędzi ostrych słów, nazywając patriarchę kpiarzem. I co z tego, że w tekście porozumienia padają wyraźne stwierdzenia, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia, a - jak przypomniał abp Józef Michalik w rozmowie z "Gościem Niedzielnym" - dokument ma znacznie wyższe aspiracje, niż odniesienie się do bieżącej sytuacji politycznej. Niewątpliwie jest to przesłanie cywilizacyjne, "zrodzone z wiary w Jezusa Chrystusa", jak powiedział hierarcha.

 

I chociaż trzeba rozumieć żal misjonarza (wydalonego z Rosji - przyp. red.), który z bliska przyglądał się wielu nadużyciom ze strony władzy, jak i sprzyjających jej duchownych, trzeba zauważyć, że jego słowa wpisują się w dialektykę ignorowania ewangelicznego przesłania listu, który jest wydarzeniem bez precedensu. Tak oto dwaj ludzie ze świecznika (pomijając już całą sakralną otoczkę) miotają pociski w cywilizację śmierci i jej zatrute owoce - aborcję, eutanazję, homozwiązki. Właśnie to powinno stanowić priorytet dla każdego człowieka, który na pierwszym miejscu stawia swoją tożsamość chrześcijańską.

 

Ks. Wiśniewski widzi w Cyrylu I ojca złych relacji między Cerkwią a Kościołem, wciąż wypomina mu autorstwo dokumentu o "katolickim prozelityzmie", który stał się podstawą do wyrzucania księży z Rosji czy słowa z 2007 r., kiedy patriarcha nie ukrywał satysfakcji z przeniesienia abp Kondrusiewicza z Moskwy do Mińska. Misjonarz ma sporo racji, pewnie można byłoby dorzucić znacznie więcej zarzutów pod adresem patriarchy. Tyle, że - jak powiedział Benedykt XVI - Bóg potrafi posługiwać się niedoskonałymi narzędziami. A czy głowa tak wielkiej wspólnoty chrześcijan jest aż tak felernym "narzędziem"?

 

Jeśli tak, to kiedy możemy oczekiwać "prawdziwego porozumienia z prawosławiem"? Kościół może poczekać, Cerkiew również, ale czy poczekają aktywistki Femenu, środowiska gejowskie i następni antyreligijni "artyści"? Ile jeszcze krzyży na wschodzie ma zostać ściętych, zanim niektóre środowiska patriotyczne zrozumieją, że "teraz albo nigdy"? Lepszej okazji może już nie być.

 

Aleksander Majewski