Trasa prezydenckiego marszu jest już znana. Pochód przejdzie Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem i Al. Ujazdowskimi. Zatrzyma się m.in. przy pomniku prymasa Stefana Wyszyńskiego. Kolejnym przystankiem będzie pomnik Wincentego Witosa przy placu Trzech Krzyży, potem pomnik Ignacego Paderewskiego w Parku Ujazdowskim, a następnie pomnik Stefana Grota-Roweckiego u zbiegu ulic Fryderyka Chopina i Al. Ujazdowskich. Marsz zatrzyma się też przed pomnikiem Romana Dmowskiego na placu na Rozdrożu.
Z kolei trasa marszu narodowców do ostatniej chwili utrzymywana jest w ścisłej tajemnicy. Powód? Narodowcy nie zdradzają szczegółowego planu swojego przemarszu, by nie zostać zablokowanymi przez lewicowców z Porozumienia 11 listopada, którzy od zawsze próbowali nie dopuścić do przejścia Marszu Niepodległości. Podobnie było w roku ubiegłym – Marsz Niepodległości startował z pl. Konstytucji (informacja o tym pojawiła się na kilka dni przed 11.11.11), gdzie tzw. antfaszyści zarejestrowali kilka swoich blokad. Wszystko po to, aby pochód narodowców nie mógł wyruszyć.
Jedno jest pewne – Marsz Niepodległości pod sztandarem MW i ONR będzie finiszował pod pomnikiem Dmowskiego na pl. na Rozdrożu. W tym miejscu ma także zatrzymać się pochód pod patronatem prezydenta Komorowskiego. - Mam tylko nadzieję, że jeśli Marsz Niepodległości dotrze pod pomnik (Dmowskiego - red.), to nie będzie tam już 10 tys. porcji grochówki, które państwo zamówili, o dwie trzecie za dużo, że barierki zostaną zdjęte, że kuchnia polowa odjedzie – mówił w TVN24 Artur Zawisza, jeden z organizatorów marszu narodowców.
Ale to nie jedyne utrudnienie, jakie czeka uczestników Marszu Niepodległości. Swoją blokadę zapowiedziało już Porozumienie 11 listopada. Na stronie „Faszyzm nie przejdzie” możemy przeczytać: „11 listopada wychodzimy na ulice, gdyż dzień ten będzie ponownie wykorzystywany do szerzenia nacjonalizmu, ksenofobii i homofobii. ONR i Młodzież Wszechpolska, organizacje skrajnie prawicowe, polska twarz neofaszyzmu, będą próbowały raz jeszcze zawłaszczyć naszą wspólną przestrzeń do budowania frontu nienawiści. Pod płaszczykiem „Marszu Niepodległości” wyniosą na ulice idee, które prędzej czy później prowadzą do zbrodni. Anders Breivik nie wziął się znikąd, dojrzewał w duchu neofaszystowskiej nienawiści, wychowywał w nacjonalistycznych środowiskach, odwoływał się do idei polskich „narodowców”.
Antyfaszyści przypominają: „Ponad 50 śmiertelnych ofiar nacjonalistów w Polsce na przestrzeni ostatnich 20 lat, w tym ostatni mord zaledwie kilka miesięcy temu w Białymstoku, to nasza brutalna rzeczywistość, którą coraz ciężej ukrywać. Tym bardziej, że skrajna prawica przywdziewa garnitury i próbuje wkroczyć na salony kopiując model węgierski i wykorzystując święta narodowe do generowania klimatu nienawiści”.
I zapowiadają: „Nie zamierzamy milczeć! Nie będziemy bierni! Nie chcemy drugich Węgier, nie takich jakimi są dziś, pełnych rasizmu i segregacji. Historię nacjonalizmów znamy, lekcje odrobiliśmy. 11 listopada spotkamy się na ulicach Warszawy”.
Choć Porozumienie 11 listopada nie zdradza jeszcze bardziej szczegółowych planów, to można się spodziewać, że znów staną w pełnej gotowości, by zablokować Marsz Niepodległości. Pojawia się też pytanie, czy podobnie, jak w ubiegłym roku, skorzystają z ofiarnej „pomocy” bojówkarzy z niemieckiej Antify, którzy 11.11.11 znaleźli schronienie w lokalu lewackiej Krytyki Politycznej. Czy dojdzie do podobnych skandalicznych incydentów, jak rok temu, kiedy na Starym Mieście pobito i opluto ludzi w mundurach historycznych? Na razie trudno odpowiedzieć na te pytania, jednak całkowita bezkraność, jąką w roku ubiegłym cieszyły się lewackie środowiska może zaowocować tym, że po raz kolejny poczują ciche przyzwolenie ze strony władz na atakowanie uczestników patriotycznej manifestacji...
Marta Brzezińska

