Fronda.pl: Czy zgłaszają się do państwa osoby zmuszane do udziału w pornograficznych filmach czy sesjach fotograficznych? Jakie są metody przymusu?
Irena Dawid-Olczyk: Tak, zgłaszają się, głównie kobiety. Sposoby, jakimi posługują się sprawcy, są dość zręczne. Sytuacja, w której ktoś się rozbierze, by pozować do pikantnych zdjęć powoduje, że dość łatwo posunąć się dalej. Szantażyści nie muszą koniecznie wystosowywać gróźb fizycznych. Często posługują się sprytnie skonstruowanymi umowami, w których np. nie jest doprecyzowany zakres obowiązków osoby biorącej udział w sesji. Najbardziej drastyczny przypadek, z jakim się spotkałam dotyczył kobiety, która zgodziła się wziąć udział w sadystycznym filmie, w scenerii gwałtu. Kobieta myślała, że sceny przemocy będą pozorowane, jednak na miejscu okazało się, że aktorzy znęcali się nad nią naprawdę. Skończyło się to dla niej wstrząsem mózgu.
Duże wytwórnie filmowe starają się wszystkich przekonywać, że osoby uczestniczące w ich produkcjach robią to całkowicie dobrowolnie. Jedna z takich firm chciała swego czasu sponsorować La Stradę. Oczywiście nie zgodziliśmy się na to. Później okazało się, że i tam nie wszystko było w porządku. Jedną z ich „gwiazd” była dziewczyna z lekkim upośledzeniem umysłowym. Moim zdaniem żeby podjąć trudną decyzję udziału w filmie pornograficznym powinno się być w pełni sprawnym umysłowo.
W jakim zakresie prawo w Polsce chroni przed tego typu sytuacjami?
Często osoby, których zdjęcia czy filmy są rozpowszechniane, nie mają nawet o tym pojęcia. Zdarzają się np. sytuacje, w których porzucony narzeczony publikuje w internecie zdjęcia swojej byłej partnerki w trakcie chwil intymnych. Tego typu sytuacje także trzeba zaliczyć do zjawiska, o którym rozmawiamy. Dotychczas było bardzo trudno uchronić się przed taka sytuacją, jednak mówi się o zaostrzeniu prawa w tym zakresie.
Jakie skutki pociąga za sobą udział w tego typu produkcjach dla osób uczestniczących?
Często ludziom wydaje się, że z pornobiznesem wiążą się wielkie pieniądze. Zazwyczaj się jednak okazuje, że sprzedaż wizerunku wiąże się ze stosunkowo niewielkimi zyskami, a prywatność traci się na całe życie. Trzeba się porządnie zastanowić.
Rozmawiał Stefan Sękowski
Irena Dawid-Olczyk jest członkinią zarządu Fundacji Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu „La Strada”.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

