Rysunek przedstawia grubą nagą kobietę w wyzywającej pozie, obok której stoi dwóch wyraźniej mniejszych mężczyzn z penisami w stanie erekcji. Wystawa „Siedem grzechów głównych”, autorstwa norymberskiego artysty Beli Farago, ma stać w kościele przez cały Wielki Post. Tego chce proboszcz katolickiej parafii, ks. Wolfgang Döll, który „otwiera swoich wiernych na sztukę współczesną”.
Część parafian jest jednak innego zdania – uważają, że w kościele nie ma miejsca dla obsceny. Ich bohaterem stała się Marianne Schröppel – starsza pani, która zwinęła kontrowersyjny rysunek i schowała na terenie kościoła. Niestety, proboszcz go znalazł i powiesił na miejsce.
Między oburzonymi wiernymi a proboszczem mediował przewodniczący rady parafialnej. W wyniku ustaleń wystawa będzie zakryta w każdą niedzielę. To jednak nie wystarcza przeciwnikom wystawy. - To obraza boska. Nie ma miejsca na grzech w pobliżu tabernakulum. Jedyne miejsce dla grzechu w kościele jest w konfesjonale. Jednak w „Najświętszym Sercu” nie ma już konfesjonałów – mówi jeden z nich, pragnący zachować anonimowość.
Parafian, którym rysunek nie odpowiada, wsparła lokalna organizacja pro-life „Inicjatywa Nigdy Więcej!”. Zgłosiła ona do prokuratury zarzut wobec proboszcza i miejscowego referenta pastoralnego, który także broni wystawy, o rozpowszechnianie pornografii. Obrońcy życia chcą po zakończeniu wystawy zabezpieczyć rysunki jako materiał dowodowy.
sks/Erlanger-Nachrichten.de
Zobacz także:
Ugandyjski pastor w szokujący sposób walczy z promocją homoseksualizmu
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

