W marcu 1964 r. z inicjatywy Antoniego Słonimskiego powstał memoriał, znany jako "List 34", skierowany do premiera Józefa Cyrankiewicza. W piśmie 34 znanych twórców polskiej kultury protestowało przeciw ograniczeniom przydziału papieru na druk oraz zaostrzeniu cenzury. Treść dokumentu podało Radio Wolna Europa. W odpowiedzi na protest ludzi kultury, Władysław Gomułka zakazał publikowania dzieł "buntowników".
Pod wpływem tych zdarzeń Melchior Wańkowicz napisał 30-stronicowy tekst, w którym krytykował politykę władz i kampanię wszczętą przeciw sygnatariuszom listu. Za pomocą dyplomatycznej poczty ambasady USA przesłał go mieszkającej w Waszyngtonie córce, a ta przekazała go Radiu Wolna Europa, gdzie tekst trafił na antenę. Na początku października przeszukano mieszkanie pisarza, a on sam został tymczasowo aresztowany pod zarzutem "przekazywania za granicę materiałów oczerniających i poniżających Polskę Ludową.
Trzy lata więzienia. Taka kara groziła 72-letniemu Wańkowiczowi w procesie, który rozpoczął się 26 października 1964 r. w warszawskim Sądzie Wojewódzkim. Autor "Szkiców spod Minte Cassino" odmówił składania zeznań, bo sąd nie zgodził się, by przy przygotowywaniu obrony mógł korzystać z własnych materiałów. Pisarz tłumaczył później, że zagrała w nim "krew kresowych przodków, pieniaczy sądowych, którzy z prawowania się w urzędach uczynili sztukę". Proces nagłośniły zachodnie media. W obronie literata, który miał wówczas amerykański paszport stanął m.in. senator Robert Kennedy.
Sąd uznał Wańkowicza za winnego stawianych mu zarzutów i skazał na trzy lata więzienia. Na mocy dekretu o amnestii, karę zmniejszono o połowę. Do czasu rozpatrzenia procesu przez Sąd Najwyższy pisarza zwolniono do domu. Pisarz podejrzewał, że władze szukają pretekstu, aby go ułaskawić i po cichu wycofać się z całej afery. Zdecydował, że pokrzyżuje komunistom plany i stawi się w więzieniu.
- Demonstracyjna niechęć skazanego do odwołania się od wyroku – skarżył się prokurator generalny Kazimierz Kosztirko w liście do Gomułki, naradzając się przy tym w jaki sposób dyskretnie wycofać się z aresztu dla Wańkowicza. Po stolicy natomiast krążyły plotki, że pisarz kilkakrotnie spakowany szturmował bramę przy Rakowieckiej, chcąc poddać się wyrokowi.
Wskutek międzynarodowego rozgłosu po interwencji Gomułki proces umorzono. Jednak po zakończeniu sprawy z Wańkowiczem władze zaczęły rozprawiać się z innymi intelektualistami. Represje dotknęły m.in. Stanisława Cata-Mackiewicza, Januarego Rzędzińskiego, Stefana Kisielewskiego, Janusza Szpotańskiego i Pawła Jasienicę.
mm/Kontakt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

