<!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } -->

Publikacja wydana przez Instytut Pamięci Narodowej poświęcona ks. Jerzemu Popiełuszce, przedstawia opis jego inwigilacji na podstawie dokumentów archiwalnych.

Opracowanie donosi, że ks. Henryk Jankowski został zarejestrowany jako Kontakt Operacyjny (KO) „Libella" vel „Delegat". Tego typu sugestie pojawiły się już wcześniej, ale nikt do tej pory nie napisał o tym wprost. Informacje od „Delegata" nie były rejestrowane a jego materiały zostały „wybrakowane" w 1990 roku.

Z ustaleń historyków IPN wynika, że KO o tych pseudonimach był prowadzony przez Wydział IV KW MO w Gdańsku co najmniej od grudnia 1980 roku do maja 1982 roku. Do tej pory odnaleziono kilkanaście meldunków sporządzonych z rozmów, jakie prowadził z nim zastępca naczelnika Wydziału IV KW MO w Gdańsku Ryszard Berdys.

Prof. Jan Żaryn z IPN przypuszcza, że ks. Jankowski „nie miał świadomości, w jakim charakterze występuje podczas rozmów z oficerem prowadzącym. Wydaje się za to, że świadomie uczestniczył w grze politycznej, której celem - według niego - była próba ograniczenia wpływów KOR na politykę związku i zbliżenie stanowisk władz „S" do opinii wychodzących z ul. Miodowej (rezydencji prymasa - red.). SB - w koncepcji ks. Jankowskiego - miała stanowić narzędzie i swoisty pas transmisyjny wspierający „porozumienie" między władzą a hierarchią Kościoła katolickiego".

Celem SB w kontaktach z ks. Jankowskim „było wzmocnienie działań dezintegracyjnych skierowanych przeciwko „S" z wykorzystaniem wszelkich informacji świadczących o istnieniu konfliktów personalnych, ideowych i programowych w związku. (...) Data zakończenia współpracy z KO „Libellą" vel „Delegatem" stanowi cezurę czasową, od której SB podjęła intensywne środki inwigilacji zmierzające do zdeprecjonowania kapłana w oczach opinii społecznej i Kościoła hierarchicznego" - pisze Jan Żaryn.

O tym, że ks. Jankowski mógł współpracować z SB stanowczo zaprzecza ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Na swoim blogu pisze:

1. Prałat z Gdańska nie był tajnym współpracownikiem SB, więc nazywanie go "agentem" jest niesprawiedliwe i krzywdzące.

2. Nie miał on też świadomości, że jest manipulowany przez pułkownika SB.

3. Działał w dobrej wierze, chcąc osłabić wpływu lewicowego KOR w „Solidarności”.

4. Kontakty z pułkownikiem zostały zerwane, a sam duchownym stał się obiektem agresywnych działań SB.

Duchowny zauważa, że jedyne „ale”, to to, że niepotrzebnie w ogóle chciał rozgrywać „partię szachów” z komunistyczną bezpieką. To się zawsze źle kończyło, bo esbecy, zwłaszcza z Wydziału IV, nie byli mało rozgarniętymi „chłopcami - radarowcowi” z piosenki Andrzeja Rosiewicza, ale dobrze szkolonymi wywiadowcami.

Ks. Isakowicz stwierdza, że sprawa ta nie obciąża duchownego z Gdańska, ale radzi, by ks. Jankowski dla własnego dobra ją publicznie wyjaśnił.

Według akt SB zarejestrowany jako TW „Paweł" miał być również warszawski duchowny ks. Mieczysław Nowak, znany z zaangażowania po stronie „Solidarności".

Pozyskany „na zasadzie dobrowolności oraz patriotyzmu" w 1978 r. Wykreślony z ewidencji w lutym 1984 roku z „uwagi na odmowę dalszej współpracy".

Z dokumentów wynika, że tajnym współpracownikiem był też ks. Jerzy Czarnota, ps. „Poeta", wikariusz w parafii św. Stanisława Kostki w tym samym czasie, gdy rezydował w niej ks. Popiełuszko. Istnieje podejrzenie - któremu ks. Czarnota zaprzecza - że to on umożliwił SB założenie podsłuchu w mieszkaniu ks. Popiełuszki.

Pozyskany do współpracy w 1964 roku i zarejestrowany jako TW „Rolando". Ponownie pozyskany przez SB został w 1978 roku jako TW „Poeta". Został wyrejestrowany w lutym 1990 roku.

 

„Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki 1982 – 1984”, tom I, wstęp Jan Żaryn, redakcja naukowa Jolanta Mysiakowska, wybór i opracowanie Jakub Gołębiewski, Jolanta Mysiakowska, Anna K. Piekarska, Warszawa 2009. Drugi tom ukaże się jesienią tego roku.

 

Rz/Isakowicz.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »