Nagrobek Bolesława Bieruta został, jak piszą w polskojęzycznych mediach „zdewastowany”. W istocie ta „dewastacja” polegała na namalowaniu na kamieniach słów „kat morderca” oraz dwóch czerwonych gwiazd. Do wyczyszczenia w godzinę, bez specjalnego sprzętu. To tylko symbol, a nie faktyczna dewastacja.
Dzwoniłem dziś na cmentarz i (nieoficjalnie) wiem, że napis nadal tam jest. Ponoć działania porządkowe może podjąć tylko najbliższa rodzina, a ta znajduje się w Stanach Zjednoczonych.
Sprawców zatrzymano na warszawskich Powązkach dokładnie w dniu 1 sierpnia, chwilę po godzinie W.
Zostali zatrzymani na komendzie policji i nazajutrz rano, we wtorek miała się odbyć rozprawa w sądzie przy ulicy Kocjana. Pojechałem tam i dowiedziałem się, że sprawy nie będzie. Interweniował Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Uznał on, że zatrzymanie sprawców nie ma powodów. Nie oznacza to, że sprawa nie będzie się toczyć. Jedynie to – że będą odpowiadać z wolnej stopy.
Za zatrzymanymi wstawiło się wiele osób, w tym Pani Poseł PiS Małgorzata Gosiewska.
Co dalej!
Można, i trzeba mieć nadzieję, że ta sprawa przyczyni się do ostatecznego „uprzątnięcia” czerwonych morderców z naszych nekropolii, z ulic miast i wsi.
Jako człowiek stary i bardzo konserwatywny uważam, że na cmentarzu trzeba się zachowywać bardzo dostojnie i z powagą. Mimo to – serdecznie dziękuję „sprawcom” pomazania nagrobka Bieruta!
Piotr Szymanowski
