Kanon polskich filmów wybranych przez 40-osobową radę przedstawicieli nauk społecznych już wkrótce trafi do wszystkich liceów i gimnazjów w Polsce oraz do szkół polskich za granicą. Filmy mają skłaniać młodych do refleksji na lekcjach języka polskiego, historii bądź wychowania obywateleskiego, ale też - promować rodzimą kinematografię.

Polski Instytut Sztuki Filmowej zainaugurował w tym tygodniu akcję „Filmoteka Szkolna”, w ramach której do 15 tysięcy szkół ponadpodstawowych trafią pakiety 55 polskich filmów. Próżno wśród nich szukać popularnych ostatnio ekranizacji lektur – zamiast nich, pogrupowane w sekcje tematyczne znalazły się dzieła klasyków, takie jak: „Popiół i diament”, „Człowiek z marmuru”, „Rejs”, „Sól ziemi czarnej”, zaś spośród obrazów z ostatniego dwudziestolecia m.in. „Historia kina w Popielawach”, „Dług”, „Gry uliczne” i „Zmruż oczy”. Kolekcję wzbogacają materiały dokumentalne z udziałem znanych postaci publicznych, wśród nich – Tomasza Lisa, Wilhelma Sasnala, rapera Pono i kabaretu Mumio.

Czy to możliwe, by kampania PISF, przybliżając młodzieży dziedzictwo polskiej kinematografii, wsparła jej dalszy rozwój?

Taką nadzieję ma Anna Godzisz, rzecznik prasowy Instytutu. Jednak – przede wszystkim filmoteka szkolna jest programem, jej celem jest zaznajomienie uczniów z wiedzą o filmie; wykształcenie krytycznego i świadomego młodego widza, który w przyszłości będzie bardziej krytyczny wobec sztuki filmowej i będzie wobec niej bardziej wymagający – tłumaczy, podkreślając również dominującą rolę mediów audiowizualnych we współczesnej kulturze. - Oczywiście projekt bezpośrednio przekłada się na kinematografię polską, jesteśmy więc przekonani że wspomoże on rozwój polskiej kinematografii, aby powstawało więcej filmów ważnych artystycznie i twórczo. Nie filmy błahe, powierzchowne, ale poruszające sprawy współczesne i ważne dla młodych ludzi – dodaje rzecznik instytutu. Projekt został sfinansowany w większości z pieniędzy publicznych, szkoły otrzymają pakiety filmów bezpłatnie. Dzięki porozumieniu PISF z dystrybutorami i właścicielami praw autorskich, cena kopii filmu wyniesie nieco ponad 4 złote. - Współpraca z licencjodawcami przebiegała wzorowo, gdyby wymagali oni stawki rynkowej za możliwość wydania filmów, projekt byłby zbyt drogi, niemożliwy do realizacji. Dzięki temu, że te opłaty były zupełnie inne, projekt mógł zostać zrealizowany a wszelkie wymogi prawne zostały dopełniane – mówi Anna Godzisz.

Na temat projektu ostrożnie wypowiada się Maciej Miąsik, programista i libertarianin – wszyscy się na te filmy zrzuciliśmy, a szkoły dostaną je za darmo. Zwykle jednak, to, co dostaje się za darmo nie jest szanowane. W polskim filmie nie zmieni to nic. W edukacji być może – zastanawia się. Zapytany o perspektywy dla polskiej kinematografii w kontekście działalności PISF, Miąsik zwraca uwagę – z trzech największych kinematografii świata, Hollywood, Bollywood i Nollywood, czyli kinematografia nigeryjska, żadna nie jest wspierana przez państwowy instytut. Jeśli chcielibyśmy naprawdę poprawić kondycję polskiego kina, należałoby zobaczyć, jakie rozwiązania stosują filmowcy w tych państwach.

„Filmoteka Szkolna” zainaugurowana została cyklem konferencji prasowych w polskich gimnazjach i szkołach średnich, połączonych z lekcjami pokazowymi. W spotkaniach biorą udział redaktorzy wydania filmów, dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz oraz Minister Kultury Bogdan Zdrojewski.

JTB/tvp.info

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »