Mężczyzna miał być gościem szkolnego spotkania i wystąpić jako przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Palestyńczyków w Polsce. Spotkanie zostało jednak odwołane, bo poprzedniego dnia u dyrekcji I LO w Tarnowie interweniowali przedstawiciele izraelskiej ambasady.
Faris otrzymał specjalne pismo ministerstwa, którego przedstawiciele tłumaczą stanowisko resortu ws. skandalu, do jakiego doszło 21 czerwca.
"Dyrektor Kozłowski [Maciej Kozłowski - dyrektor departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu - przyp. red.] przekazał ambasadorowi [Izraela - przyp. red.] stanowisko MSZ w sprawie, podkreślając, że resort uważa za niestosowne, by Ambasada Izraela bezpośrednio kontaktowała się ze szkołą, która w jej ocenie planuje wydarzenie niekorzystnie wpływające na wizerunek Izraela. Takie działania mogą sprawiać wrażenie, że Ambasada usiłuje ingerować w sprawy nauczania w szkole. Ambasador Nadaw Eszkar wyjaśnił, że powodem interwencji była obawa, że podczas spotkania zostanie zaprezentowana antyizraelska, antysemicka retoryka" - cytuje pismo MSZ "Gazeta Wyborcza".
Sam zainteresowany powiedział dziennikowi, że nie jest żadnym antysemitą i chciał wyłącznie opowiedzieć młodzieży o trudnej sytuacji Palestyńczyków. Faris powiedział, że cieszy go postawa Ministerstwa Sprawa Zagranicznych, które postanowiło wyjaśnić sprawę.

