Zdaniem duszpasterza, katolicy dobrowolnie "na fali szczerego, ale naiwnego ekumenizmu" oddali sporą cześć swoich autonomicznych przywilejów hierarchom prawosławnym, ktorzy z tego chętnie skorzystali. - To oni podpowiadają służbom granicznym, jakich biskupów i księży nie wpuszczać do Rosji. To ich sugestie są decydujące przy podejmowaniu decyzji personalnych w moskiewskiej nuncjaturze. To tu pierwsze skrzypce od lat gra Cyryl I. Mimo daleko idących ustępstw, sytuacja katolików w Rosji nie poprawia się. Symptomem niech będzie drastyczny spadek powołań i liczne rezygnacje kapłanów z polskim paszportem lub polskiego pochodzenia - mówi ks. Wiśniewski. - Łagodne traktowanie Rosjan i ich żądań tym właśnie się kończy, że zaczynają nas ignorować, kpić z nas, izolować. Kpiną jest właśnie powielanie kłamstwa katyńskiego. Także przez Cyryla I, chociażby poprzez odmowę przeprosin za tę zbrodnię. A jednak można zakpić na terenie Polski z ofiar katyńskich, a wizyta takiego kpiarza może być relacjonowana jako sukces - dodaje kapłan.
Ks. Wiśniewski przypomina, że przez 17 lat rządów metropolity Kondrusiewicza żaden rosyjski przywódca nie zaprosił na audiencję polskiego biskupa. Jego zdaniem spotkanie w takiej formie, w jakiej miało miejsce, mija się z celem. - Wrzód będzie ropiał i Kościół straci szansę na rolę mediatora. Dla mnie ideałem pozostaje ks. Jerzy Popiełuszko, który - nie obrażając nikogo - stawiał "kawę na ławę" i nie targował jak Ezaw za talerz soczewicy swoim pierworództwem. W moim odczuciu droga do pojednania przez przemilczanie jest bardzo daleka i wiedzie donikąd. Szanuję wysiłki episkopatu, bo wiem bardzo dobrze, ile cierpliwości i wyrzeczeń kosztowała ich misja pertraktacji z rosyjskim hierarchą i politykiem w jednej osobie - mówi wieloletni misjonarz.
Duszpasterz przypomina, że to właśnie Cyryl I podejmował decyzję o blokowaniu wysiłków Jana Pawła II, by odwiedzić Rosję w czasach patriarchy Aleksego II i to właśnie on tworzył politykę zagraniczną patriarchatu. - Żal mi naszych hierarchów podwójnie, bo - rezygnując z twardej linii w pertraktacjach o Katyń - narażają się na śmieszność w oczach oponentów, czyli "braci Moskali". Zarówno w polityce Kremla, jak i moskiewskiego patriarchatu dominuje schemat siły. W krajach muzułmańskich, gdzie prawosławie ma się kiepsko, hierarchowie prawosławni chętnie przyznają, że islam jest światową religią bliską w duchu prawosławiu. U siebie natomiast, gdzie czują plecy Kremla, o islamie mówią już z większym dystansem. To samo dzieje się w krajach katolickich. Cyryl I będzie mówił o wspólnych interesach, ale u siebie, w Moskwie, postara się, żeby katolicy wycofali się z życia publicznego, a księża w upokarzający sposób nadal będą czekać na wizy - tłumaczy ks. Wiśniewski.
Misjonarz twierdzi, że "ojcem złych relacji" pomiędzy Cerkwią a Kościołem jest własnie Cyryl I. - To on jest autorem "epokowego dokumentu" o "katolickim prozelityzmie", w którym wymieniono mnie, biskupa Mazura i kilka innych osób z nazwiska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ten dokument nie stał się podstawą do wyrzucania księży z Rosji. Dokument ujrzał światło dzienne 10 lat temu, 29 czerwca, a moja deportacja nastąpiła 8 września, czyli dwa miesiące później. We wschodniej polityce, również w kościelnej polityce personalnej, tak często się oczekuje poprawności politycznej od szeregowych księży - relacjonuje ks. Wiśniewski.
Duszpasterz podkresla jednak, że "Bóg pragnie szybszego i prawdziwego pojednania katolików z prawosławiem i Polaków z Rosjanami. Zdaniem ks. Wiśniewskiego nie nastapi to jednak za życia patriarchy Cyryla.
- Z prawosławnymi dzieli nas bardzo niewiele, a ich niechęć do Watykanu jest często wymuszana i wytresowana przez prawosławną hierarchię. Nawrócenia pewnej kategorii osób odbywają się jedynie poprzez modlitwę i post. Sama modlitwa nie wystarczy. Pewne nadzieje w moje serce wlewa męczeńska ofiara wielu sprawiedliwych ludzi z Katynia i Smoleńska. Niewykluczone, że niektórzy z nich w drodze na rzeź podjęli taki post i wzbudzili takie właśnie intencje - puentuje misjonarz.
Rozmowa Roberta Wita Wyrostkiewicz z ks. Jarosławem Wiśniewskim ukazała się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska".
AM

