W rozmowie z „Wyborczą” (czytaj TUTAJ) socjolog Maciej Gdula z „Krytyki Politycznej” odnosi się do opublikowanych ostatnio danych, z których wynika, że obecnie zaledwie 39,1 proc. katolików uczestniczy w Mszach świętych. Gdula zauważa, że dziś coraz większa część społeczeństwa wskazuje na takie wartości, jak przyjaciele czy praca. Do tego dochodzi styl życia, związany z przyjemnościami i samorealizacją, dlatego skutki sekularyzacji są bardziej widoczne.

„Ludzie być może nie przestają wierzyć w Boga, ale wybierają własny styl wiary i poszukiwania. Dlatego nie chcą uczestniczyć w praktykach zorganizowanych, takich jakie mamy dzisiaj” - mówi w rozmowie z „Wyborczą” Gdula. Socjolog uważa ponadto, że dziś Kościół jest nadal w pewnym sensie polityczny, ale przestał już być przestrzenią, w której toczą się debaty. „To, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat odeszło wielu otwartych księży, jak Stanisław Obirek czy Tomasz Polak, to świadectwo tego procesu. Kościół się wyjałowił i ludzie to widzą” - argumentuje Gdula.

Socjolog stawia również tezę, że dziś zamiast spowiedzi ludzie wybierają terapię. Twierdzi, że coraz większa ilość rozmaitych doradców czy terapeutów, to konkurencja dla Kościoła, w dodatku „mniej obciążona schematem rozliczeniowym”. Gdula uważa, że ludziom w spowiedzi przeszkadza konieczność odpokutowania oraz element oceny. „Terapia nie tyle ocenia, ile jest zainteresowana niesieniem pomocy, ulgi w cierpieniu. Odpowiada lepiej na dzisiejsze potrzeby.

Maciej Gdula ocenia również, że fakt wprowadzenia religii do szkół wcale nie zaowocował wzrostem religijności. Zauważa jednak, że zmniejszenie liczby katolików skutkuje zwiększeniem zaangażowania tych, co zostają w Kościele. „Zmniejszenie liczby wiernych nie oznacza więc, że ta instytucja będzie kostnieć dalej” - konstatuje socjolog.

MaR/Wyborcza.pl