74-letni o. Wiśniewski to słynny duszpasterz akademicki w czasach PRL. Był sygnatariuszem pierwszej deklaracji Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. NRD-owska Stasi uznawała go za jednego z 60 najgroźniejszych polskich opozycjonistów. W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Duchowny wysłał we wrześniu do przedstawiciela Watykanu w Polsce list. Na ośmiu stronach przedstawił bardzo surową i mocną diagnozę stanu polskiego Kościoła. - Pięć lat temu zabrakło Jana Pawła II. Jeszcze za Jego życia, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zaczęło się w naszym Kościele dziać coś niepokojącego – czytamy. - Kościołowi polskiemu potrzebna jest "twarz". Twarzą polskiego Kościoła coraz bardziej są krzykacze uważający siebie za "prawdziwych Polaków i prawdziwych katolików". To jest "twarz" wykrzywiona. Dlatego młode pokolenie coraz bardziej od takiego Kościoła ucieka - pisze duchowny.
O. Wiśniewski w swoim liście porusza m.in. kwestię podziału w polskim Episkopacie. Według niego objawia się on przez popieranie "inicjatyw i dzieł formalnie katolickich, a w rzeczywistości pogańskich, bo jątrzących i dzielących społeczeństwo i Kościół". Przykład: część biskupów publikuje w "Naszym Dzienniku", w którym "roi się od oszczerstw". O. Ludwik wypomina niektórym biskupom, że poparli "nieracjonalny protest tzw. obrońców krzyża" przed Pałacem Prezydenckim. - Czyżby nie wiedzieli, co czynią i jak bardzo przyczyniają się do rozbijania Kościoła? - pyta o. Wiśniewski. Duchowny pisze również, że połowa księży jest "zarażona ksenofobią, nacjonalizmem i wstydliwie skrywanym antysemityzmem", a bardzo wielu kapłanów "zatraciło granice między ewangelią a polityką". - Źle jest, kiedy podczas liturgii potrafią w niewybrednych słowach potępiać albo popierać partie polityczne i konkretnych polityków - można przeczytać w liście.
Duchowny jest również zaniepokojony problemem Radia Maryja, gdzie oprócz modlitwy ludzie "uczą się fanatyzmu i niechęci, a nawet nienawiści do inaczej myślących". Zdaniem duchownego biskupi nie umieli się z tym uporać. Podobnie jak ze sprawą abp. Juliusza Paetza, a także z lustracją, w tym awanturą wokół abp. Stanisława Wielgusa. - Krzykliwe, ksenofobiczne grupy, mające często cechy sekciarskie - a myślę tu m.in. o entuzjastach Radia Maryja, o obrońcach krzyża przed pałacem prezydenckim, o ludziach węszących wszędzie zło - wnoszą w nasze życie ogromny chaos i powodują spustoszenie moralne w wielu ludziach. Aż dziw bierze, że biskupi zdają się tego nie widzieć. Może szkoda, że tak rzadko zasiadają w konfesjonałach - tam widać owo spustoszenie i widać jasno, skąd ono płynie - czytamy dalej.
Zakonnik zarzuca również hierarchom "nieumiejętność komunikowania się ze zmieniającym się światem". Podkreśla, że ich przekonania wypowiadane "najczęściej ze swadą i wielką pewnością w opinii profesjonalistów bywają często niekompetentne". O. Wiśniewski proponuje więc „wielkie debaty”. Ma nadzieję, że zaczną „przywracać prawdziwą twarz Kościołowi”. Miałyby się tym zająć specjalne zespoły pod patronatem któregoś z liczących się biskupów. Duchowny proponuje zespoły, które zajmowałyby się m.in: określeniem plusów i minusów naszej przynależności do Unii Europejskiej, oceny naszej drogi przejścia z komunizmu do demokracji, kwestią wychowania i wykształcenia religijnego dzieci i młodzieży czy oceniający działalność Radia Maryja, Telewizji Trwam, „Naszego Dziennika” i innych pism katolickich.
"GW" ustaliła, że nuncjusz na list odpowiedział i uważa analizę dominikanina za bardzo cenną. Oficjalnie jednak nuncjatura wypowiadać się nie chce. Oprócz kard. Dziwisza list otrzymali do wiadomości prymas Polski abp Józef Kowalczyk, przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik, a także abp Józef Życiński i kard. Kazimierz Nycz.
Ł.A/GazetaWyborcza
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

