Współczynnik dzietności kobiet mieszkających na Wyspach, ale pochodzących spoza nich, wynosi 2,48. To tyle, co „rekordzistki” z Pakistanu, Indii, czy Bangladeszu. W porównaniu do nich Brytyjki rodzą bardzo mało dzieci – bo jedynie średnio 1,84. W 2009 roku Polki mieszkające w Wielkiej Brytanii urodziły 20 tysięcy dzieci.
Dlaczego tak jest, skoro w Polsce współczynnik dzietności wynosi tylko 1,4? - Wbrew powszechnemu przekonaniu mamy dziś do czynienia nie z migracją krótkookresową, lecz osiedleńczą. Decyzja o urodzeniu dziecka w innym kraju to próba zakorzenienia się tam – mówi „Gazecie Wyborczej” demograf, prof. Krystyna Iglicka. Dodaje też, że „eurosieroty”, o których wcześniej bardzo dużo się mówiło, teraz przenoszą się na Wyspy do swoich rodziców.
Mamy, z którymi rozmawiali dziennikarze „GW”, chwalą brytyjską opiekę zdrowotną, głównie porodową, i pomoc finansową państwa dla rodzin z dziećmi. Z drugiej strony narzekają na brak pomocy dziadków i innych członków rodziny, którzy zostali w Polsce.
Według prof. Iglickiej nie wygląda na to, by Polacy, którzy wyjechali za granicę do pracy, chcieli masowo wracać. Jej zdaniem liczba obywateli polskich pozostających poza granicami kraju wynosi od 1 mln 870 tysięcy do 2 mln 279 tysięcy.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

