Sukcesy amerykańskiego ruchu Tea Party rozbudziły w Polsce marzenia o analogicznym ruchu, który także zmieniłby rzeczywistość polityczną. Dlatego też nasz portal zorganizował dyskusję na ten temat. Czy Tea Party to dobry wzór dla Polski? Czy jej doświadczenia można przeszczepić między Bałtyk a Tatry?

Debatę rozpoczął sceptyczny głos Stefana Sękowskiego (Fronda.pl). - Polacy są upartyjnieni, ale odpolityzowani. Nie chcą uczestniczyć w tym, co jest roztropnym działaniem na rzecz dobra wspólnego. To jest na rękę liderom stronnictw, którzy wmawiają nam, że najlepiej być „z dala od polityki” - mówił podczas dyskusji. Jego zdaniem dopóki obywatele nie będą traktować polityków z dużą dozą braku zaufania, to nie oni będą dyktować warunki i tematy, którymi władze powinny się zająć.

Tomasz Sakiewicz („Gazeta Polska”) stwierdził, że Polacy swoją „Tea Party” już mieli. - Nazywała się Sierpień '80. Działała w warunkach o wiele trudniejszych, niż ruch amerykański i jednocześnie w jej szeregach działało o wiele więcej osób – mówił publicysta podczas dyskusji. Tak więc Polacy są w stanie obywatelsko się zjednoczyć na rzecz pewnych postulatów. Obecnie jest to jednak trudne, gdyż komunizm "spowodował zatomizowanie polskiego społeczeństwa”. W przyszłości mogą pojawić się punkty zapalne, które rozbudzą chęć działania obywateli.

Podczas dyskusji z udziałem publiczności padały pytania o konkretne postulaty, które powinien mieć taki ruch. Tomasz Sakiewicz jako przykład oddolnej działalności obywatelskiej podał Kluby "Gazety Polskiej", które w całym kraju stowarzyszają tysiące osób. - To, na czym nam zależy, to wzmacnianie otwartej debaty w Polsce. Ważne jest, byśmy dyskutowali na ważne tematy, takie jak bezpieczeństwo energetyczne, niepodległość i podmiotowość Polski – tłumaczył dziennikarz. Żywotną kwestią, którą należy drążyć, to śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Takie podejście skrytykował przysłuchujący się dyskusji Krzysztof Bosak. - Mam wrażenie, że używamy tutaj języka lewicy. „Trzeba coś zrobić”, „potrzebna jest rewolucja”, „poszerzanie debaty”, to nie są pojęcia, których używa amerykańska Tea Party. Oni stowarzyszyli się wokół konkretnych postulatów, nie podobało im się przerzucanie odpowiedzialności za kryzys finansowy z managerów na Amerykanów, ani reforma zdrowotna. Dlaczego w Polsce nikt nie zaproponuje ruchu, który będzie się przykładowo sprzeciwiał podwyżce VAT powyżej 23 proc.?

Inny uczestnik debaty zripostował: - Ale przecież pojęcia niepodległość, suwerenność, wolność są bardzo konkretne i wszyscy rozumieją pod nimi to samo. - Nie do końca – odpowiedział Sękowski. - Zbyt często odnosimy się do pojęć bardzo wzniosłych i jednocześnie mało konkretnych. Szkoda, że analogiczne działania do tych z USA, czyli protesty przeciwko podwyżce VAT i dalszemu zadłużaniu się państwa, spotkały się ze stosunkowo niewielkim zainteresowaniem – dodał publicysta.

ko

 

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »