W związku z nią wojskowi z Polski opracowali specjalny program "Ghazni 2013 r.". Jego realizacją zajmuje się cywilno-wojskowy Zespół Odbudowy Prowincji Ghazni – PRT. W jego skład wchodzi 15 wojskowych i zaledwie czterech cywilnych ekspertów z dziedziny kulturoznawstwa, zarządzania kryzysowego, prawa oraz edukacji. W ramach projektu chcą oni m.in. zbudować w Ghazni muzeum. – Przygotowano propozycje projektów konserwacji i restauracji obiektów zabytkowych – mówi "Rzeczpospolitej" mjr Mirosław Ochyra, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego odpowiedzialnego za misje wojskowe.
W trakcie prac zespołu powstał również pomysł, by część afgańskich zabytków przetransportować do Polski na renowację. – Są również inne propozycje: utworzenie przy powstającym muzeum w Ghazni centrum edukacji historycznej dla młodzieży czy stypendia i staże dla afgańskich archeologów i konserwatorów – opowiada "Rz" mjr Ochyra.
Ekspertów dziwi nowo powołana grupa. Uważają, że takimi sprawami powinni zajmować się cywile. – Żołnierze powinni raczej skupić się na ochronie i powstrzymaniu tych, którzy dziedzictwo kulturowe, zabytki chcą niszczyć – uważa prof. Janusz Danecki, specjalista ds. islamu. Płk Piotr Łukasiewicz, pełnomocnik ministra obrony ds. Afganistanu, przyznaje, że efekty pracy grupy mogą budzić kontrowersje. – Zamiast wysokich rangą oficerów należy do prowincji wysłać cywilnych specjalistów – podkreśla i podaje przykład Piotra Krawczyka, eksperta do spraw Afganistanu i Iranu oraz doradcy politycznego szefa polskiego kontyngentu, który niedawno otworzył biuro przy urzędzie gubernatora Ghazni. – On nie jest wojskowym komisarzem, dlatego Afgańczycy, którzy przychodzą do gubernatora, rozmawiają z nim otwarcie. Nawet Amerykanie są pod wrażeniem jego działalności – opowiada płk Łukasiewicz.
Grupa ds. Zarządzania i Rozwoju Dystryktów ma jednak i inne pomysły, np. zajęcia się "programem reintegracji społecznej i zawodowej byłych talibów". – Te plany bardziej pasują do jakichś unijnych programów aktywizacji bezrobotnych na Podkarpaciu niż do Afganistanu – ironizuje gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych. – Zamiast wysłać tam żołnierzy, którzy zapewnią bezpieczeństwo miejscowej ludności, to wysyła się jakichś pułkowników, którzy siedząc bezpiecznie za biurkiem, produkują bezsensowne pomysły – dodaje.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

