Jej zdaniem, Polacy przebywający na Litwie mają najlepsze warunki do nauki w języku polskim, jakie można spotkać poza granicami Rzeczpospolitej. Odpowiedziała tym samym na oskarżenia wysuwane przez m.in Radosława Sikorskiego dotyczących sytuacji Polonii na Litwie. Dodała również, że rosnące napięcia polsko-litewskie negatywnie wpływają na życie Litwinów w kraju nad Wisłą.

 

Zderzyliśmy się z bardzo skomplikowaną sytuacją w przestrzeni publicznej. Niektórzy politycy w Polsce zdecydowali, że to Rosja ma być przyjacielem Polski, zaś mniejsze państwa, takie jak Litwa, tymczasowo mogłyby zostać kozłami ofiarnymi - mówi Grybauskaite. Stwierdziła także, że nie widzi perspektyw na szybką poprawę w obustronnych stosunkach. Jej zdaniem Polska czeka na zbliżające się wybory parlamentarne na Litwie, licząc na korzystne dla siebie rozstrzygnięcia. - Ale jak będzie naprawdę, to dopiero się okaże – przestrzegała.

 

O komentarz w tej sprawie portal Fronda.pl poprosił Witolda Waszczykowskiego, byłego wiceministra spraw zagranicznych, obecnie posła PiS:

 

W stosunkach polsko-litewskich ta wina leży po obu stronach, chociaż nie jest tak samo rozłożona – po stronie litewskiej leży jej więcej, ponieważ to Litwini od lat nie realizują ani porozumień bilateralnych, ani tym bardziej nie wprowadzają w życie rozwiązań europejskich. Głównie chodzi o kwestie Polaków mieszkających na Litwie, zapisów nazwisk, ulic, miejscowości dwujęzycznych, ale także zwrotu majątków czy kwestii szkolnictwa. W tych wszystkich sprawach strona litewska wykazuje wiele zaniedbań, a nawet niechęć, by rozwiązać zaistniałe problemy.

 

Jednak jest także wina po stronie polskiej. Po pierwsze zaniedbaliśmy rozmowy z Litwinami w latach '90, liczyliśmy, że to wszystko rozwiąże się samo z chwilą, kiedy Litwa, tak jak Polska wejdzie do UE i będzie zmuszona przyjąć obowiązujące standardy. Po drugie, polska wina wynika z zaniedbań tego rządu, który od kilku lat odstąpił od dialogu z Litwą, jaki prowadził śp. prezydent Lech Kaczyński. Można powiedzieć, że nie miał on wielu sukcesów na płaszczyźnie tego dialogu, ale na pewno nie pogorszył relacji do takiego stopnia, jak zrobił to obecny polski rząd. Stawiając Litwie żądania na zasadzie ultimatum doprowadził do zamrożenia wszystkich kanałów dialogu i współpracy z Litwinami.

 

Po naszej stronie jest też jeszcze jeden problem. Litwini wystraszyli się zmiany polskiej polityki zagranicznej. Minister Sikorski odszedł od regionalnej polityki, jaką prowadziły poprzednie rządy i śp. Lech Kaczyński. Polska już nie jest liderem tego regionu, rzecznikiem problemów tych państw na arenie europejskiej. Zamiast tego zabrnęliśmy w „wielką politykę” i stworzyliśmy dziwny trójkąt z Niemcami i Rosją. Taka polityka wystraszyła Litwinów, obawiali się bowiem, że zastąpi dotychczasową koncepcję, która skupiała się rozwoju regionu i będzie wzmacniała relację niemiecko-rosyjską ponad głowami niewielkich państw Europy Wschodniej.

 

Reakcja prezydent Litwy, choć osadzona w realiach tych zaniedbań, o których powiedziałem, jest oczywiście przesadna. Dalia Grybauskaite już raz popełniła błąd, kiedy odmówiła przyjazdu do Polski na zaproszenie Komorowskiego. Wtedy miała możliwość zaprezentowania swojego stanowiska i reakcji Litwinów, ale nie skorzystała z niej. Reaguje także przesadnie, kiedy twierdzi, że Polacy przeszli na stronę rosyjską. Polski rząd, który ma taką taktykę, przeminie. Jest chwilowy. W dłuższej perspektywie czasu jestem przekonany, że kolejne rządy odejdą od stawiania na Rosję. Jednak już teraz widać, że pojawiła się pewna refleksja – prezydent Komorowski chce wznowić dialog z Litwą, bo zapewne zrozumiał, że dotychczasowa polityka rządu jest szkodliwa.

 

Not. Marta Brzezińska