W minionym tygodniu odbyły się dwie ważne konferencje dla polskiego ale i regionalnego rynku gazu: Gazterm 2016 w Międzyzdrojach oraz Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach. W międzyczasie operator systemu przesyłowego, spółka Gaz-System przedstawiła plan rozwoju na lata 2016 – 2025. Motywem przewodnim tych wydarzeń był m.in. mający zostać otwarty „na dniach” terminal LNG w Świnoujściu oraz zaplanowany do realizacji do 2022 r. gazowy Korytarz Norweski łączący Polskę z Danią oraz z Norwegią. Te dwa projekty tworzą tzw. Bramę Północną, która ma dać Polsce i regionowi 17, 5 mld m3 gazu rocznie. Pozwoli zmaterializować ideę hubu gazowego nad Bałtykiem. Czy powstanie odpowiedzialna za niego spółka Hub Gazowy Polska?

Jak wynika z danych opublikowanych przez stowarzyszenie europejskich operatorów sieci gazowniczej Eurogas, w Polsce w 2015 roku konsumowano ok. 16,5 mld m3 gazu ziemnego. W stosunku do roku 2014 to wzrost o prawie 3 proc. Import gazu przez PGNiG w skali roku to 9,45 mld m3. Z kierunku wschodniego sprowadzono 8,15 mld m3. Dzięki istniejącym połączeniom gazowym z naszymi sąsiadami oraz krajowemu wydobyciu prowadzonemu przez PGNiG, które w zeszłym roku osiągnęło poziom 4,65 mld m3, Polska może realizować w 90 proc. swoje gazowe potrzeby z innych kierunków niż wschodni. Nasz kraj dzięki fizycznemu rewersowi na Gazociągu Jamalskim może importować z kierunku niemieckiego do 5,5 mld m3 gazu rocznie.

Jest to jednak możliwość teoretyczna, o czym wspominał w internetowym programie „Rzeczpospolitej” Maciej Woźniak, wiceprezes PGNiG. Zwrócił on uwagę w programie, że niemieckie regulacje nie są zgodne z przepisami unijnymi i w konsekwencji w sytuacji kryzysu Niemcy będą mogły odciąć dostawy gazu do sąsiadów i zadbać wyłącznie o swój rynek. Obawy wiceprezesa Woźniaka, co do niezgodności prawa niemieckiego z unijnymi dyrektywami podzieliła niejako Komisja Europejska. Pod koniec kwietnia Komisja Europejska przesłała do Niemiec opinię wraz z uzasadnieniem, wzywając Berlin do zapewnienia prawidłowego i pełnego wdrożenia zapisów trzeciego pakietu energetycznego. Zdaniem Komisji, Niemcy w niedostateczny sposób zadbały o poszanowanie uprawień krajowego organu regulacyjnego, który nie dysponuje pełną swobodą np.: w określaniu warunków dostępu do sieci.

Problem sygnalizował także będący w Waszyngtonie pod koniec kwietnia Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej. Jak zaznaczył wówczas minister, niemiecki regulator, na podstawie przygotowywanego specyficznego prawa, w sytuacji kryzysu w pierwszej kolejności może zdecydować o potrzebie napełnienia magazynu gazu w pobliżu polskiej granicy w Peissen o nazwie Katharina, a współwłaścicielem tego magazynu jest Gazprom. O sprawie jako pierwszy informował jesienią zeszłego roku portal BiznesAlert.pl.

Polsce grozi więc oflankowanie rosyjskim gazem. Zdaniem wiceprezesa PGNiG, Macieja Woźniaka, taka może być koncepcja Gazpromu. Niemcy mają stać się centrum dystrybucyjnym na całą Europę, na wschód i zachód. Możliwe, że w jej skutek w przyszłości gaz z Rosji będzie tłoczony nie tylko ze wschodu, ale także z zachodu, przez Niemcy i z południa, przez Czechy i Słowację.

Zagrożenie dla polskiej i regionalnej dywersyfikacji jest tym większe, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że rosyjski gaz pochodzący z Nord Stream 2 , który ma powstać do 2019 r. może wypełnić rynek nie niemiecki, a głównie środkowoeuropejski. Dlatego też Warszawa oraz spółki z udziałem Skarbu Państwa podejmują wysiłek inwestycyjny, infrastrukturalny i regulacyjno – prawny mający dać krajom naszego regionu realną dywersyfikacje dostaw surowca. Będą temu służyć mający ruszyć lada dzień terminal LNG oraz mający powstać do 2022 r. gazociąg Baltic Pipe będący częścią tzw. Korytarza Północnego. Zdaniem prezesa PGNiG , Piotra Woźniaka, będącego gościem odbywającego się w Katowicach Europejskiego Kongresu Gospodarczego, obecna infrastruktura lądowa nie zapewnia Polsce dywersyfikacji importu gazu i pełnego bezpieczeństwa dostaw. – Nawet kiedy sprowadzamy gaz z zachodu lub południa, jest to gaz rosyjski. Potrzebujemy realnej dywersyfikacji źródeł dostaw, stąd wybudowany Terminal LNG w Świnoujściu i planowany gazociąg łączący Polskę z Norwegią – przypomniał prezes Woźniak.

PGNiG: Gaz z Norwegii da Polsce „realną dywersyfikacje”
Podczas marcowej konferencji wynikowej za 2015 r. prezes PGNiG, Piotr Woźniak podkreślił, że Grupa PGNiG rozważa warianty dywersyfikacji źródeł dostaw gazu do Polski. Pierwszy z nich zakłada budowę połączenia gazowego z Norwegią. Korytarz gazowy ma posłużyć PGNiG do sprowadzenia gazu z norweskich koncesji należących do Grupy Kapitałowej. Do końca roku powinno zostać opracowane studium wykonalności Batlic Pipe, przygotowane przez polskiego operatora systemu przesyłowego – Gaz-System oraz duńskiego Energinet.dk. Drugi wariant zakłada rozwój dostaw LNG. Spółka jest jednak na wczesnym etapie rozpoznania rynku.

Na odbywającej na początku zeszłego tygodnia konferencji Gazterm 2016, wiceprezes spółki PGNiG ds. korporacyjnych Janusz Kowalski przedstawił założenia polskiego planu na rzecz „realnej dywersyfikacji” dostaw „błękitnego paliwa” do Polski. Jak powiedział, najważniejsze jest zapewnienie alternatywnych możliwości przesyłu gazu, takich jak połączenie gazowe z Norwegią, czy rozwój rynku LNG. To dla spółki priorytet. Jak podkreślił Kowalski, z perspektywy Polski liczy się kolejność budowy połączeń infrastrukturalnych. Chodzi więc o to by inne komercyjne projekty nie zaszkodziły dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw. Takie zagrożenie istniało dla polskiego terminala LNG ze strony projektu Bernau-Szczecin mającego zostać zrealizowany przez prywatne podmioty.

Kwestią, która jest kluczowa z punktu widzenia rentowności połączenia gazowego Baltic Pipe jest jego przepustowość. Ta zdaniem wiceprezesa Kowalskiego powinna wynosić ok. 7 mld m3. – Do końca roku będziemy znać wyniki studium wykonalności Baltic Pipe, w jakim wariancie zostanie on zrealizowany – mówił wiceprezes. Prace zostały podjęte przez operatorów systemów przesyłowych polski, Gaz-System oraz duńskiego Energinet.dk. – Możliwe, że Baltic Pipe powstanie już w 2020 bądź 2021 roku. Przed planowanym terminem 2022 r. wymaga to jednak pogłębionych konsultacji z wykonawcami – mówił Kowalski. Podczas odbywającego się kilka dni później Europejskiego Kongresu Gospodarczego, wiceprezes Kowalski podkreślił, że Polska chce, aby do 2022 roku powstał Korytarz Norweski. – W 2022 r. kończy się monopolistyczny kontrakt (z Gazpromem – przyp. red.). Przypomnę, że dzisiaj bez względu na to, z którego kierunku sprowadzamy gaz czy to wschodniego, południowego czy zachodniego to jest to surowiec pochodzenia rosyjskiego. O jakiejkolwiek konkurencji w Polsce nie może być mowy do momentu, kiedy nie będzie innego gazu niż rosyjski. Jedynym kierunkiem, który umożliwi budowę konkurencyjnego rynku gazu, co jest głównym celem polityki energetycznej w zakresie gazowym, to tylko kierunek północny – zadeklarował gość katowickiej konferencji.

PGNiG chce sprowadzać do Polski gaz pochodzący z norweskich koncesji, w których posiada udziały. – Do 2020 r. chcemy osiągnąć poziom wydobycia na poziomie 3-4 mld m3 – mówił na konferencji Gazterm wiceprezes Kowalski. Obecnie jest 600-700 mln m3 Koncern dysponuje udziałami w 19 norweskich koncesjach. – Nie wykluczamy także kolejnych akwizycji – mówi Janusz Kowalski 19 maja.

więcej na BiznesAlert.pl: http://biznesalert.pl/raport-polacy-chca-otworzyc-brame-polnocna-dla-miedzymorza/

dam