Marszałek Sejmu zarzucił rządowi i samemu premierowi, że ich reakcja na opublikowanie raportu MAK była zbyt słaba. - Mi się wydaje, że zabrakło refleksu i takiej wiedzy czy przewidywania tego, jak Polacy przyjmą ten raport. W takich sytuacjach trzeba być gotowym na odpowiedź natychmiast - mówił marszałek Sejmu.
Zdaniem Schetyny sytuacji nie ułatwił również wyjazd premiera Donalda Tuska na urlop w Dolomity. - To na pewno nie ułatwia, zabrakło przygotowanej z dobrym pomysłem reakcji i byliśmy zakładnikami tej trudnej sytuacji i tego raportu - podkreśla polityk Platformy Obywatelskiej. Według niego, Rosjanie specjalnie wybrali ten moment na konferencję Tatiany Anodiny i Pawła Morozowa z MAK.
Zdaniem Schetyny Polska spóźniając się ze swoją odpowiedzią przegrała w oczach świata walkę o obraz wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. - To jest przykre i trudne i z tego powodu jest mi żal, że nie było takiej reakcji opisującej np. zachowania na wieży – mówi Schetyna. Jego zdaniem odpowiedź Polski na dokument MAK powinna mieć miejsce kilka godzin po rosyjskiej konferencji.
- Wtedy jest prezentacja przeciwko prezentacji, słowo przeciwko słowu, obraz przeciwko obrazowi, a tego zabrakło i tak naprawdę świat dowiedział się o dowódcy pod wpływem alkoholu. To wszystko było fatalne, bardzo dla nas złe i pozostało bez odpowiedzi. To na pewno był błąd - podkreśla marszałek Sejmu.
Zdaniem Schetyny zachowania w kokpicie rządowego Tupolewa nie były standardowe. - Nie wierzę w to, że to jest norma i tak bywa, że dowódca pilotów urzęduje z nimi w kokpicie, że z nimi rozmawia, że... Nie wierzę w taką sytuację – tłumaczy, ale przyznaje jednocześnie, że nie ma żadnych dowodów wywierania presji na załogę.
żar/Rmf24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
