W grudniu zostanie zamknięty najstarszy polski miesięcznik „Przegląd Powszechny". Pismo poświęcone sprawom religijnym, kulturalnym i społecznym miało ambicje formacji intelektualnej katolików. Wydawane przez jezuitów od 1884 roku, za dwa lata obchodziłoby 130 lat istnienia. – Zamykamy, gdyż 120 abonentów, których mamy, nie może utrzymać pisma. Nakłady finansowe są nieproporcjonalnie wyższe – mówi ks. Krzysztof Ołdakowski, redaktor naczelny dziennikowi "Rzeczpospolita".

 

„Przegląd Powszechny" z papierowego wydania przechodzi na portal deon.pl. Jezuici chcą dalej promować misięcznik, ale już w formie elektronicznej.

 

Podobna sytuacja dotknęła niedawno palotynów, którzy zamknęli miesięcznik „Miejsca Święte". Miał on inny charakter, informacyjno-edukacyjny, a jego wydawanie związane było z prowadzeniem przez zakon biura pielgrzymkowego.

 

Bardzo poważne trudności przeżywa miesięcznik katolicki „Więź", sztandarowe pismo tzw. katolicyzmu otwartego, które wychodzi od 1958 roku. – Jest bardzo źle pod względem finansowym, ale nie przewiduję, by nastąpiło zamknięcie pisma – mówi redaktor naczelny Zbigniew Nosowski w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

 

Problem przeżywa też miesięcznik "List". Jego nakład waha się w granicach 14 tyś., ale i to jest za mało. – Walczymy o przetrwanie – przyznaje Elżbieta Konderak, redaktor naczelna. – Potrzebne nam wsparcie w dotarciu do czytelników ze strony Kościoła, biskupów i proboszczów. W tej chwili sprzedajemy pismo w jednej piątej parafii, gdybyśmy mogli sprzedawać je w połowie kiosków parafialnych, nie mielibyśmy deficytu.

 

Jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy? "Brak możliwości sprzedawania wszystkich pism kościelnych (uznanych przez Kościół hierarchiczny, z asystentem kościelnym) czy katolickich w kioskach parafialnych w całej Polsce to jeden z powodów problemów finansowych katolickich miesięczników. Nie ma takiej możliwości, gdyż to biskupi decydują, które pisma są sprzedawane w ich diecezjach. Powodów kłopotów katolickich miesięczników jest więcej. I nie są one wynikiem jedynie generalnych zmian na rynku mediów wywołanych rozwojem Internetu. – W Polsce nigdy nie było tradycji katolicyzmu intelektualnego, który by się przekładał na poczytność tego typu pism – twierdzi ks. Ołdakowski. – Zawsze bardziej popularne od pism intelektualnych były pisma pobożnościowe" - podaje Rzeczpospolita.

 

Natomiast kwartalnik "Fronda" ukazuje się regularnie co trzy miesiące. Sprzedaje się dobrze. Może to przez sekularyzację, która penetruje umysły Polaków w bardzo silnym stopniu. Potrzeba po prostu większej ewangelizacji mediów, a nie nastawienia czysto marketingowego.

 

sm/Rzeczospolita