Polska jest eksporterem siły roboczej w wielu formach. Jest emigracja na stałe, która jest trudna do oszacowania ze względu na sprzeczności w statystykach polskich i zagranicznych. Jednak dane zagraniczne mówią o 3,5 miliona nowej emigracji.

Jest czasowa migracja za pracą, jednak jej czas skłania do zaliczenia większości z zakwalifikowanych do tej grupy 2 milionów osób jako emigrantów już na stałe.

Jest też grupa osób, która w pełni legalnie, zatrudniona w polskich przedsiębiorstwach, pracuje w Europie. Takich osób jest ponad 300 tys.

Polska wysyła 310 tysięcy pracowników, Niemcy 256 tys., Francja 180 rys. Największa w Unii ilość polskich pracowników pracuje za granicą, a w kraju ciągle brakuje 2 milionów miejsc pracy.

Tuż za nami w eksporcie pracowników są Niemcy i Francja, jednak te kraje także przyjmują ich zza granicy. Zwykle tanich (w tym z Polski), podczas gdy Polska nie importuje większej ilości pracowników (jedynie 16 tysięcy), a obecni są jedynie dobrze płatni menedżerowie. Niemcy przyjmują 310 tys. Francja 162 tys.

To polskie "przywództwo" w eksportowaniu siły roboczej pokazuje, jak potężnym wyzwaniem jest praca w Polsce, z którym kompletnie nie radzi sobie elita rządząca krajem.

ToR/szczesniak.pl/europa.eu