Jak wytłumaczy Pan fenomen Uniwersytetu Nawarry? Jaki jest wpływ tej uczelni we współczesnym społeczeństwie hiszpańskim?
Myślę, że wpływ Uniwersytetu Navarry jest widoczny, choć trudno jest go zmierzyć. Wydaje mi się, że nie można tego wyliczyć. Mamy studentów z całej Hiszpanii, jak również obcokrajowców. Organizujemy wiele kongresów, spotkań, mamy dużą i dobrą kadrę profesorską, wielu specjalistów. Wydaje mi się, że ci, którzy nas odwiedzają, są często zafascynowani stylem uniwersytetu Navarra. Uniwersytet ma się dobrze, żeby nie powiedzieć, że coraz lepiej. Jednak w Hiszpanii istnieje obecnie 75 uniwersytetów, wiele z nich to uniwersytety bardzo stare, które mają tysiące studentów, a państwo im bardzo pomaga. Myślę, że uniwersytet Navarra ma wpływ przede wszystkim w naukach humanistycznych. Bardzo silny jest u nas wydział medycyny. Jeśli zaś chodzi o filozofię, którą ja się zajmuję, to większe wpływy w Hiszpanii ma obecnie lewica i związane z nią wizje filozoficzne - ci ludzie nie kończyli Navarry.
Co wyróżnia waszą uczelnię spośród innych hiszpańskich uniwersytetów?
Od razu zaznaczę, że nasz uniwersytet nie obliguje do praktykowania wiary katolickiej. Np. studenci medycyny mogą uczestniczyć w kursach teologii katolickiej czy katechezy, ale z własnej nieprzymuszonej woli. Nie jest to obowiązkowe, ale mają taką możliwość. Wydaje mi się, że tym, co wyróżnia nasz uniwersytet, jest to, że ma on „ducha". Dzisiaj jest to niestety rzeczywistość prawie niespotykana. Co to znaczy, że ma ducha? Ludzie, którzy zarządzają uniwersytetem, więc nie tylko wykładowcy, mają bardzo jasny cel - służyć uniwersytetowi, w którym jest atmosfera studiów, badań, uczciwego dialogu i pokoju, ale bez dyskusji politycznych.
Dlaczego bez polityki?
Dyskusje polityczne zniszczyły uniwersytety. Dlatego założyciel uniwersytetu Navarra święty Josemaría Escrivá de Balaguer powiedział, że na uniwersytecie trzeba oczywiście mówić o polityce, dyskutować o założeniach polityki, o filozofii polityki (ja wykładam właśnie filozofię polityki), formować się w myśleniu politycznym, ale zabroniona jest jakakolwiek dyskusja na tematy polityki bieżącej. Chcemy unikać dyskusji czysto politycznej, bo ona nie jest do studiowania. Szukamy przede wszystkim atmosfery przyjaźni, zadowolenia, pokoju oraz studiów i badań. Dlatego trzeba unikać pytań, które mogłyby to uniemożliwić. Oczywiście nasi studenci mogą angażować się politycznie, ale poza uniwersytetem. Zakaz debatowania o bieżącej polityce jest jednym z założeń uniwersytetu i jednym z kluczy do przyjaznej atmosfery, którą mamy na uniwersytecie.
Polak z maturą w kieszeni może studiować w Pampelunie?
Oczywiście. Z roku na rok mamy coraz więcej studentów obcokrajowców. Większość zajęć prowadzona jest w języku hiszpańskim, ale są również wybrane kursy po angielsku. Dla Polaka nauczyć się hiszpańskiego to żaden problem. Macie macie duże zdolności i dar do języków.
Czy w hiszpańskim życiu publicznym są absolwenci Uniwersytetu Nawarry, którzy walczą z Kościołem.
Niestety tak. W partiach lewicowych, które walczą z Kościołem, są nasi byli studenci. Jeśli podczas studiów studenci i wykładowcy zachowują szacunek wobec zasad uniwersytetu i Kościoła katolickiego, później mogą robić co chcą. Nie śledzimy ich przecież.
Reformy, które wprowadza rząd Zapatero zakorzenią się w Hiszpanii, czy odejdą w zapomnienie tak szybko jak przyszły?
Mam nadzieję, że się nie zakorzenią. Zdarzają się cuda i mam nadzieję, że będzie można to wszytko zmienić dosyć szybko. Jako realista wiem, że nie będzie to łatwe i może zająć kilka lat, ponieważ zniszczyć jest o wiele łatwiej niż zbudować. Zapatero ma 70 proc. mediów po swojej stronie i one używają sprzyjającej mu retoryki. To go wzmacnia.
Jedna z propozycji rządu to dopuszczalność aborcji na życzenie w każdym stadium ciąży. Czy Hiszpanie do tego dopuszczą?
Uważam, że Hiszpanie nic w tej sprawie nie zrobią. Niestety, problemem jest to, że wielu Hiszpanów się z tym nie zgadza, ale nie są zdolni do reakcji. Myślę, że nie jest to problem tylko Hiszpanii. Dziś ludzie w wielu krajach stracili zdolność do walki o dobro, gdyż wydaje im się, że nie można nic zrobić. Poza tym absurdalnie argumentują, że się nie zgadzają, ale trzeba zostawić „wolność". Gdy dziś w Hiszpanii Zapatero wprowadza tzw. małżeństwa homoseksualne, wielu ludzi się na to nie zgadza, ale mówią: - co ja mogę zrobić? Albo, jeśli ktoś chce zawrzeć taki związek mówią: - to nie mój, ale jego problem. Bardzo kocham naród hiszpański, ale mam mało zaufania jeśli chodzi o jego zdolność do przeciwstawiania się złu. Myślę, że Hiszpanie zostali zniszczeni od wewnątrz i nie mają już siły by stwarzać opór. Trzeba powiedzieć, że taki rząd jak Zapatero nigdy nie istniał w Hiszpanii i nie tylko. Tak straszny rząd! Zapatero jest zawsze uśmiechnięty, sympatyczny i nie kojarzy się z fizyczną przemocą. Hiszpańscy socjaliści podczas wojny domowej zabijali, więc ludzie zareagowali. Dziś, programu partii socjalistycznej w Hiszpanii nie można porównać z tamtym programem, gdyż okaże się, iż tamten był w porównaniu z obecnym bardzo konserwatywny. Oni zabijali księży, dziś Zapatero tego nie robi, za to z uśmiechem na twarzy ustanawia prawa, które są bardzo szkodliwe, choć niewyobrażalne dla socjalistów z lat 30-tych XX wieku.
[video:http://www.youtube.com/watch?v=AILEfe9vu_U]
Czy istnieje jakieś istotne zagrożenie islamskie w Hiszpanii? Czy także w tej sprawie Hiszpanie są obojętni?
Wydaje mi się, że będzie to trudne. Mówiłem już, że reagowanie na jakiekolwiek zagrożenia społeczne jest w tej chwili kłopotem dla naszych obywateli. Różnica kulturowa z muzułmanami jest relatywnie duża. Dziś w czasie kryzysu finansowego, wielu z nich wróci do siebie z powodu braku pracy. Na chwilę obecną uważam, że w Hiszpanii muzułmanie nie są problemem, o wiele gorsza sytuacja jest we Francji. Myślę, że w chwili obecnej Hiszpanie nie boją się muzułmanów. Jeśli za kilka lat pojawi się taka sytuacja jak we Francji, gdzie są już całe dzielnice muzułmańskie, to być może wtedy pojawi się też strach.
W Polsce jest znacznie spokojniej.
Niestety, mało znam wasz kraj, mimo iż byłem już w Polsce kilka razy, ale zawsze krótko. Mam przyjaciół Polaków, uważam, że Polska jest krajem ze wspaniałą tradycją. Myślę, że jest katolickim krajem, który jest cudem. Niestety, myślę również, że Polska zaczęła przeżywać, i to się z czasem nasili, podobny proces, który trwa w Hiszpanii, nie tylko z punktu widzenia ekonomicznego, ale również politycznego a przede wszystkim kulturowego.
Grozi nam nad Wisłą galopująca laicyzacja?
Oczywiście. Istnieją ludzie, którzy uważają, że to są konfabulacje. Na podstawie swojego doświadczenia uważam jednak, że są problemy, na które nie od razu można przygotować rozwiązania. Nie dotyczy to wszystkich problemów, ale laicyzacji jak najbardziej. Od dawna istnieją bardzo silne grupy, które chcą zniszczyć cywilizację katolicką. Jeśli katolicy myślą, że to nie prawda, to są naprawdę bardzo naiwni. Hiszpania i Polska są ich jasnym celem. Trzeba z nimi walczyć.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Rozmawiała Magdalena Romaniuk
Prof. Rafael Alvira (ur. 1944) - profesor filozofii, dyrektor departamentu filozofii Uniwersytetu Nawarry w Pampelunie, który jest jednym z najstarszych dzieł korporacyjnych Opus Dei. Specjalizuje się w filozofii politycznej i filozofii starożytnej.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

