W wyniku ćwiczeń w gimnazjum w Drawsku Pomorskim, w których miejscowe służby miały zaprezentować swoją reakcję na atak terrorystyczny, do szpitala trafiło.. siedmioro dzieci.
Szokujące informacje podaje TVN24. Miejscowe służby - straż pożarna, wojsko, policja i służby medyczne - miały zaprezentować swą reakcję na ewentualny atak terrorystyczny. W szpitalu zostały dwie nastolatki, a pięcioro dzieci zwolniono do domu. Stan jednej z nich jest ciężki.
- Jedną [z dziewczynek - red.] zatrzymałem, bo ma bóle głowy, niskie ciśnienie i twierdzi, że źle się czuje, więc została na obserwacji - mówił lekarz ze szpitalu w Drawsku Pomorskim.
- Natomiast stan innej był ciężki (…) Przez godzinę była w głębokiej śpiączce. Przyczyny, dlaczego tak jest, nie znamy. Albo zostanie u nas na obserwacji, albo zostanie wysłana do szpitala referencyjnego - dodał.
Jak zakładał scenariusz ćwiczeń, czterech uzbrojonych mężczyzn wdziera się do gimnazjum, mają broń i materiały wybuchowe.
Z informacji przekazanych przez reportera TVN24 z Drawska Pomorskiego wynika, że w czasie ewakuacji budynku szkoły uczniowie byli kierowani do namiotów.
- Tam niektóre dzieci poczuły się słabo ze względu na zaduch panujący w namiotach, innym miał zaszkodzić gaz, który miał symulować dym z pożaru. - czytamy na tvn24.pl
Służby nie poczuwają sie do winy. I tłumaczą, że:
- Ustaliliśmy z dyrekcją szkoły, że te osoby (które zasłabły - red.) już wcześniej na wszelkiego rodzaju apelach, gdy panował zaduch, traciły przytomność...
KZ/tvn24.pl
