- Brali udział w wielu podobnych akcjach, mimo to brak im słów na opisanie tego co tam zastali. Mówią o apokalipsie. Chodzi nie tylko o trzęsienie ziemi, ale napięcie społeczne wywołane brakiem podstawowych rzeczy, takich jak żywność czy woda – mówi rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak.

Polscy ratownicy razem z niemieckimi przeszukują trzy sektory na przedmieściach stolicy Haity, Port-au-Prince. Sprawdzają miejsca, które wskazują im m.in. tubylcy twierdząc, że pod gruzowiskiem mogą być jeszcze ludzie. Wczoraj ekipy natrafiły na trzy osoby leżące pod gruzami.

54 polskich ratowników składa się na jedną z 44 ekip, które różne państwa z całego świata przysłały, by pomóc Haitańczykom. 12 stycznia w tym karaibskim kraju miało miejsce największe od 200 lat trzęsienie ziemi, które zniszczyło m.in. centrum stolicy państwa. Kataklizm kosztował życie ok. 50 tys. osób. 250 tys. odniosło obrażenia, a 1,5 mln zostało pozbawionych dachu nad głową.

 

sks/Onet.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »