Zaczęło się od Mirosława Drzewieckiego, który w słynnej już rozmowie wyemitowanej przez TVN stwierdził, że jest wierzący i dlatego „całe szczęście wie, że jest piekło, i że ci ludzie trafią do piekła”. Chodziło mu o przeciwników politycznych i te media, które drążą aferę hazardową. „Zabili mi matkę” - twierdzi były minister sportu (matka Mirosława Drzewieckiego zmarła krótko po wybuchu afery hazardowej).

Jednak nie tylko on skazuje swoich przeciwników na wieczne potępienie. - Palikot to jest ktoś, za kogo Donald Tusk będzie się w piekle w smole gotował – powiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej”. Na ripostę nie musiał długo czekać – dziennikarze spytali o opinię na temat tej wypowiedzi świeżo potępionego Donalda Tuska. - Jarosław Kaczyński nie od dziś jest specjalistą od piekła, od smoły, od smażenia. Niech Bóg chroni Polskę od polityków, którzy czynią piekło na Ziemi – skomentował premier. I dodał, że prezesowi PiS "przydałby się mały czyściec”.

Także kandydat na kandydata na prezydenta, Bronisław Komorowski, odniósł się do spraw ostatecznych. - Życzę panu Jarosławowi Kaczyńskiemu, by poszedł do nieba. Może nie od razu, ale generalnie, do politycznego nieba – powiedział podczas konferencji prasowej. Trudno jednak powiedzieć, czy w ten sposób życzył swemu przeciwnikowi dobrze, czy źle. Bo o ile katolicy oczekują w niebie wiecznej obecności i bliskości Boga, muzułmanie 92 dziewic, to czego mogą oczekiwać politycy w niebie polityków?

To nie pierwszy raz, kiedy polscy politycy starają się wyręczyć Pana Boga przed Sądem Ostatecznym. Przykładowo dla Jarosława Gowina to nie Kościół ale Platforma Obywatelska prowadzi ludzkość do raju. Tak przynajmniej można zinterpretować jego wypowiedź na temat ewentualnego wstąpienia Romana Giertycha do PO. - Na razie nie wyobrażam sobie Giertycha w Platformie, ale nie należy jednak zamykać przed nikim drogi do zbawienia – stwierdził dobrodusznie krakowski intelektualista w rozmowie z Radiem ZET.

O ile były redaktor naczelny „Znaku” zostawia Najwyższemu margines wyboru, jeśli chodzi o ostateczną decyzję co do wiecznych losów lidera Ligi Polskich Rodzin, to Jarosław Kaczyński już wcześniej udzielił sobie odpustu zupełnego. Nie ma przecież możliwości, by potępiony został człowiek, w którym "jest samo dobro”. Tak więc nierealne jest, by byłego premiera gotował w kotle ze smołą premier (niedoszły) z Krakowa. - To przecież diabeł jest – wyraził się o Janie Rokicie swego czasu Kaczyński. Ale z drugiej strony trzeba zauważyć, że prezes PiS zmienia o Rokicie zdanie co jakiś czas. Może to oznaczać, że jest pod wrażeniem rozważań Leszka Kołakowskiego zawartych w książce "Czy diabeł może być zbawiony?".

Donald Tusk natomiast niczym prorok głosił nadejście miłości idąc do władzy w 2007 roku i przez pierwsze miesiące swoich rządów. Tak było aż do wybuchu afery hazardowej, kiedy ogłosił wojnę o prawdę.

Paradoksalnie, także w obozie postkomunistycznym pojawiają się tego rodzaju rozważania z teologii politycznej. Najbardziej spektakularnym ich przejawem było wyznanie Jolanty Kwaśniewskiej, w apogeum popularności i sukcesów Aleksandra Kwaśniewskiego. Ówczesna "pierwsza dama" powiedziała, że dla niej jej mąż jest "pomazańcem Bożym". I to mimo, że, jak sama przyznała, małżonek jest "niewierzący praktykujący", w przeciwieństwie do niej samej, "wierzącej niepraktykującej".

Politycy po pięćdziesiątce chcą zbawiać i potępiać. Dwudziestokilkuletni Młodzi Demokraci nie mają takich ambicji i kupili Jarosławowi Kaczyńskiemu bilet bliżej niż do piekła, bo raptem do Egiptu. Choć tylko w jedną stronę, to z zastrzeżeniem, że zawsze może stamtąd wrócić. Jeśli prezes PiS skorzysta z oferty młodzieżówki PO, to byłby to dobry krok w kierunku uczynienia wspólnymi siłami Polski Ziemią Obiecaną. Choć na efekt końcowy przyjdzie nam czekać następne czterdzieści lat, podczas których wiele jeszcze mogłoby się zdarzyć.

Stefan Sękowski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »