Statystycznie wypadamy nieco lepiej od europejskiej średniej, bo w całej Unii odsetek 15-latków mających słabe wyniki wczytaniu ze zrozumieniem wynosi aż 19,6 proc. - Trzeba wyciągnąć wnioski z technologicznej zmiany i uczyć czytania także na stronach  internetowych, e-mailach, a nawet SMS-ach – mówi dr Barbara Murawska, socjolog z Wydziału Pedagogicznego UW dla "Gazety Wyborczej".

 

O sprawność czytania i pisania dba specjalna grupa ds. sprawności czytania i pisania powołana przez Komisję Europejską w 2011 roku. To ona zwróciła się do rządów państw UE, aby te podjęły działania zmierzające do rozwiązania problemu. - To sygnał alarmujący o kryzysie czytania i pisania, którym dotknięte są wszystkie państwa w Europie - czytamy w sprawozdaniu grupy, cytowanym przez "Gazetę Wyborczą".

 

Jakie lekarstwo na rozwój intelektualny przewiduje grupa z UE? "Postuluje m.in. rozwijanie wczesnej edukacji i opieki nad dziećmi, zatrudnianie więcej specjalistów od nauczania czytania i zapewnienie słabym uczniom indywidualnej pomocy, wprowadzenie atrakcyjnych materiałów do bibliotek".

 

Oczywiście problem jaki sygnalizuje UE w związku z coraz powszechniejszym "nieuctwem" młodych ludzi jest realny w polskiej oświacie i edukacji. Coraz więcej polskich dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjalnych nie jest uczona ani wychowywana. Jedynie przechowywana przez szkołę.  Recepta jest prosta: więcej nauki polskiego oraz etyki i filozofii. Właśnie te dwa ostatnie przedmioty powinny być jak najszybciej wprowadzane do szkół (już od klas wczesnoszkolnych) by móc ratować, jak by nie było, polską młodzież.

 

philo/Gazeta Wyborcza/Onet