Z amerykańskiego raportu wynika, że najludniejszym krajem za 40 lat będzie Wielka Brytania. A stać ma się to głównie za sprawą imigrantów. Według szacunków populacja Wielkiej Brytanii wzrośnie do 2050 roku z 62,2 do 77 milionów mieszkańców. Brytyjczyków będzie więcej niż Niemców, których liczba nieznacznie się zmniejszy.
- Ta tendencja wcale nie musi się utrzymać, zwłaszcza jeśli będziemy nadal mieć problemy gospodarcze takie jak obecnie. Wzrost ludności może być nie zagrożeniem, ale odpowiedzią na zagrożenia, zwłaszcza na starzenie się społeczeństwa – ocenia w rozmowie z „Rzeczpsopolitą” dr Paul Williamson z Uniwersytetu w Liverpoolu.
Wnioskami amerykańskich badaczy szczególnie zaniepokojona powinna być Polska. - Jak tak dalej pójdzie, to wyginiemy jak dinozaury. Sytuacja jest dramatyczna we wszystkich nowych państwach członkowskich. Kobiety rodzą za mało dzieci, a młodzi ludzie wyjeżdżają. W efekcie obserwujemy gwałtowne starzenie się społeczeństw – uzasadnia prof. Krystyna Iglicka, demograf z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Eksperci podkreślają, że Polska musi szybko zacząć działać, by uniknąć katastrofy demograficznej. – U was gwałtownie spada przyrost naturalny, bo kobiety mają szansę na robienie kariery, ale kosztem rodzenia dzieci. Odpowiedzią może być więc wprowadzenie takiej polityki, która pozwoliłaby pogodzić pracę z rodziną – podpowiada dr Williamson.
Wtóruje mu prof. Iglicka. - Skuteczne będą dopiero równoczesne działania na trzech polach. Mądra polityka prorodzinna, aktywizacja zawodowa osób starszych i absolwentów uczelni, wreszcie polityka imigracyjna polegająca na stałym przyjmowaniu i zachęcaniu ludzi z całego świata do przyjeżdżania do Polski – analizuje.
maj/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

