- Jest coś bardzo zagadkowego w tym, ze ktoś o tak twardym charakterze, jak wojskowy, nagle schodzi do piwnicy i popełnia samobójstwo przez powieszenie. Dodatkowo, samobójstwo to popełnia człowiek, który wykazał się odwagą, bo mówił na temat katastrofy smoleńskiej inne rzeczy niż te, które dałyby mu święty spokój. Mówił, to, co widział, co słyszał, myślał samodzielnie i nie stosował się do tej ogólno wojskowej zasady - „Nie wychylaj się, to będziesz miał święty spokój” - mówi w rozmowie z "Faktem" gen. Roman Polko.
- Moim zdaniem wojskowe służby specjalne powinny go chronić. Mam nadzieję, że tak było. Służby w takiej sytuacji powinny otaczać go dyskretną ochroną. Myślę, że śledztwo wykaże, że tak było. Oczywiście, nie mówimy o takiej ochronie, że jeździ z nim BOR, ale o dyskretnej ochronie wojskowych służb specjalnych - patrzenia, co się dookoła niego dzieje. Mam nadzieję, że taki nadzór miał zapewniony, bo jeżeli nie, to będę bardzo zaskoczony - dodaje Polko.
Całość rozmowy z gen. Polko znajdziemy w dzisiejszym wydaniu dziennika "Fakt".
eMBe
