Ministerstwo Zdrowia co roku przedstawia sprawozdanie z wykonania ustawy regulującej przerywanie ciąży. Portal TVP.info dotarł do najnowszego raportu, dotyczącego 2010 roku. Wynika z niego, że liczba legalnych aborcji systematycznie rośnie. Przykładowo w 2002 roku było ich tylko 159. Wynik z 2010 roku - 641 aborcji - jest najwyższy od 1997 roku, gdy obwiązywała zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny ustawa pozwalająca na przerywanie ciąży z tzw. względów społecznych (wówczas przeprowadzono legalnie ponad 3 tys. zabiegów przerywania ciąży).



Obecnie, zgodnie z prawem aborcję można przeprowadzić w Polsce z trzech powodów: gdy ciąża jest efektem czynu zabronionego (np. gwałtu), gdy istnieje zagrożenie dla życia lub zdrowia matki oraz gdy badania wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Ze statystyk wynika, że w ubiegłym roku 614 aborcji przeprowadzono z tego ostatniego powodu. W 2010 roku nie usunięto ani jednej ciąży powstałej w wynik czynu zabronionego, a z powodu zagrożenia życiu lub zdrowia matki przeprowadzono 27 zabiegów.



- Przeprowadza się więcej aborcji z powodu upośledzenia płodu, bo kobiety są bardziej świadome tego, że mogą domagać się badań prenatalnych - wyjaśnia Wanda Nowicka, nowo wybrana posłanka z Ruchu Palikota i przewodnicząca Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. - Te statystyki świadczą jednak również o tym, że dostęp do legalnej aborcji jest ograniczony, a Polki napotykają na bariery w wyegzekwowaniu tego świadczenia. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w kraju, w którym rocznie dochodzi do kilku tysięcy gwałtów, nie licząc tych niezgłoszonych na policji, nie wykonano z tego powodu ani jednej aborcji? Jak inaczej wytłumaczyć, że przeprowadzono tylko 27 aborcji z powodu zagrożenia życia i zdrowia matki? Przecież w Polsce mamy 400 tysięcy urodzin rocznie i 10 milionów kobiet w wieku rozrodczym - dodaje Nowicka.



- Te liczby są zaniżone, bo często zamiast zabiegów przerwania ciąży szpitale zgłaszają do statystyk poronienia - dodaje były minister zdrowia Marek Balicki - czytamy na TVP.info.



A członkowie Ruchu Palikota zapewne dalej będą bredzić o „fikcji legalnej aborcji”. Pewnie aby uznać ją za prawdziwą, statystyki musiałby być nie trzy-, a co najmniej sześciocyfrowe. Jak przystało na „nowoczesne państwo”.



mo/TVP.info