Najbardziej szokujące zarzuty jakie padły w kierunku polityka PSL to: „Zaspokajanie potrzeb seksualnych”. – W dwóch sytuacjach mamy do czynienia z przypadkami czerpania korzyści osobistych dotyczących zaspakajania potrzeb seksualnych w zamian za określone działania – powiedział dziennikowi "FAKT" rzecznik lubelskiej Prokuratury Apelacyjnej Grzegorz Janicki.

Dziennik uważa, że sprawa dotyczy kobiet zatrudnionych w urzędach podległych marszałkowi Mirosławowi K. – Awanse kobiet uzależniał od spełniania jego seksualnych zachcianek. Mechanizm był prosty: urzędniczki, którym zależało na szybszym rozwoju kariery wiedziały, co mają zrobić – mówi osoba związana z urzędem marszałkowskim znająca szczegóły sprawy. Prokuratorzy mają dowody na dwa takie przypadki.

Mirosław K. to ważna postać w Polskim Stronnictwie Ludowym – zaufany człowiek byłego szefa PSL Waldemara Pawlaka, ale przede wszystkim szefa klubu ludowców i podkarpackich struktur partii Jana Burego. Niedawno odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

W sumie lubelscy prokuratorzy postawili Mirosławowi K. siedem zarzutów. Pięć z nich dotyczy łapownictwa oraz powoływania się na wpływy w instytucjach centralnych m.in. policji oraz samorządowych, czyli w języku kodeksu karnego przestępstw płatnej protekcji. Sąd przychylił się w środę wieczorem do wniosku prokuratury o areszt. Zatrzymani mogą jednak wyjść na wolność jeśli do 8 maja wpłacą poręczenia majątkowe. W wypadku marszałka K. jest to kwota 60 tys. zł.

Seksafery nie zniknęły wraz z Samoobroną. PSL tym szokującym wydarzeniem powinien zostać zmieciony z politycznej przestrzeni. To w tej partii najwięcej mieliśmy przypadków (wykrytych) dotyczących nepotyzmu.

sm/Fakt/Onet