– Nie będę odpowiadał na zarzuty PiS-owskiego dziennikarza i na jego wybuchy nienawiści – stwierdził poseł PO Stefan Niesiołowski w czasie piątkowego programu „Forum”, komentując obronę IPN przez Bronisława Wildsteina.

Gdy publicysta chciał się bronić, Niesiołowski kontynuował swój „wybuch nienawiści”. – Pan mnie non stop obraża na łamach swojego PiS-owskiego pisma. Po co zapraszać tego awanturnika – dodał polityk.

Tego było za wiele. – Polityk partii rządzącej obraża dziennikarza i kompromituje siebie. Mógłbym mówić o obecnym tu klaunie politycznym, ale nie wydaje mi się to potrzebne. W tej sytuacji muszę wyjść – skomentował sytuację zaatakowany i rzeczywiście opuścił studio.

- Myślę, że nie stanąłem na wysokości zadania jako prowadzący. Nie powinienem dopuścić do sytuacji, w której emocje będą odgrywały taką rolę – skomentował zajście prowadzący program Jarosław Kulczycki. Ułatwiłby sobie zadanie, gdyby zapraszał do studia gości, którzy mają rzeczywiście coś do powiedzenia i nie są znani z notorycznego obrażania osób, które się z nimi nie zgadzają.

 

sks/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »