- Minister sportu Joanna Mucha powinna złożyć rezygnację i zająć się ciążą, a potem swoim dzieckiem - powiedział rzecznik SLD Dariusz Joński w rozmowie z reporterami telewizji Superstacja. Jak można się domyślać, na polityka spadła fala krytyki, a sam zainteresowany tłumaczył się, że telewizyjny materiał został zmanipulowany.
Oczywiście Joński nie jest ucieleśnieniem całego SLD, ale to nie pierwszy taki przypadek w dziejach partii. Teraz ważna postać Sojuszu pokazuje środkowy palec feministkom, kilka lat temu Anita Błochowiak wypięła się (przepraszam za słowo) na homoseksualistów, mówiąc o "pedałach", a w jeszcze bardziej odległej przeszłości Włodzimierz Cimoszewicz, jak bezduszny kapitalistyczny burżuj, zagrał na nosie powodzianom.
Chorobą lewicy (bynajmniej nie filipińską) zaraziła się również Platforma Obywatelska. I tak, partia odwołująca się do zasad demokracji i liberalizmu, nagina je wedle własnego widzimisię. Donald Tusk i spółka poinformowali polskich podatników, których lwią część stanowią katolicy, że - jak na obywateli "drugiej Irlandii" przystało - będą musieli wykładać kasę na zabieg in vitro. Wszystko w ramach "programu zdrowotnego", dzięki któremu Słońce Peru nieco wzniesie się na horyzoncie słupków poparcia. Czy ktoś zapytał o zdanie podatników? Dziwna praktyka, jak na piewców demokracji...
Równie zaskakujące jest kneblowanie, przez kierownictwo PO, przeciwników aborcji, co dobitnie pokazało wczorajsze posiedzenie połączonych komisji Zdrowia i Polityki Społecznej. Jak relacjonuje Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro - Prawo do Życia, Platformie Obywatelskiej skutecznie udało się zablokować debatę na forum komisji. Zapewne w imię "tolerancji i dialogu"... By żyło się lepiej. Wszystkim.
Nie ma to jak pluralizm po POlsku!
Aleksander Majewski
