Zgodnie z nową ustawą o IPN, Radę Instytutu mieli wybrać przedstawiciele środowisk akademickich. Jednak nie zdążyli tego zrobić w ustawowym terminie. Teraz o kształcie tego gremium mogą zadecydować politycy.

Tylko do 27 lipca instytucje naukowe mogą zgłaszać kandydatów do 24-osobowego kolegium elektorskiego, które ma wyłonić Radę IPN. Jak dotąd do kolegium zgłoszonych zostało zaledwie 5 członków. Jak informował p.o. prezesa IPN Franciszek Gryciuk, część uczelni odłożyła wybór członków kolegium do jesieni, czyli po terminie wyznaczonym przez ustawodawcę.

Zgodnie z przepisami jeśli kolegium elektorów nie zacznie pracy i nie wyłoni kandydatów do Rady Instytutu członków Rady ma wybrać Sejm i Senat. To oznacza, że władzę nad IPN przejmą bezpośrednio politycy.

Poseł PO Wojciech Wilk zajmujący się zmianą ustawy o IPN przyznaje, że nie wie, co teraz powinni zrobić posłowie. Jego zdaniem należałoby poczekać na wybór uczelni, albo zmienić ustawę o Instytucie.

Posłowie opozycji uważają z kolei, że od początku ustawa miała ograniczyć niezależność Instytutu i oddać ją pod wpływy polityków. Zdaniem Zbigniewa Girzyńskiego z PiS, na obsadę stanowisk związanych z IPN wpływ będzie miała tylko jedna opcja polityczna. Poseł Lewicy Stanisław Rydzoń deklaruje jednak, że politycy nie chcą korzystać z prawa wyłonienia członków Rady IPN. Uważa, że należy poczekać na decyzję uczelni w tej spawie.

Zdaniem członka kolegium Instytutu Andrzeja Paczkowskiego, uczelnie nie zgłosiły swoich kandydatów na elektorów, ponieważ czas na ich wybór był zbyt krótki. – Mój instytut zdołał wyłonić kandydatów, ale większość uczelni prowadzących działalność nie tylko badawczą, lecz i dydaktyczną, nie miała na to szans. Ustawa weszła w życie tuż przed sesją egzaminacyjną. Potem zaczęły się wakacje. Większość uczelni nie była w stanie zwołać gremiów mających wyłonić elektorów – tłumaczy prof. Paczkowski.

Były doradca prezesa IPN Janusza Kurtyki Antoni Dudek z Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa, że gdyby politycy chcieli mieć wyłączny wpływ na obsadę Rady IPN, zapisaliby to w ustawie. – Platforma miała zamysł, by włączyć do tych wyborów także środowisko akademickie, bo inaczej można było w ustawie zapisać wprost, że Radę IPN wybierają Sejm, Senat i prezydent. Terminów jednak nie uda się dotrzymać, zobaczymy zatem, czy będzie wola, by skorzystać z tego wyjścia awaryjnego, jakie pozostawiono politykom, czy jednak poczekają oni na decyzje rad naukowych po wakacjach – mówi Dudek.

żar/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »